Zeszłam na dół do mamy .
- I o czym tak rozmawialiście ? -zapytała zaciekawiona mama .
- A co ?
- A tak sie pytam .
- Mam pytanko .
- Tak ?
- Moge iść na spacer po plaży ?
- Sama czy z kimś ?
- No z Lucą .
- No nie wiem córcia .
- Oj mamo ...
- Kiedy ?
- Gdzieś za 15, 20 minut po mnie podejdzie .
- Ale obiad będzie za 5 minut . Może Luca by poczekał ? Lub zjadł z nami ?
- Nie wiem . Jak przyjdzie , to sie okaże .
- Prosze bardzo - mama podała mi talerz z obiadem .
- I jak , dobre ? - zapytała mama , gdy tylko ugryzłam pierwszy kęs .
- Mmm ... Pyszne .
Po 15 minutach od telefonu Luci usłyszałam dzwonek do drzwi .
- To pewnie Luca. - powiedziałam wkładając talerz do zmywarki .
- Nie chcesz dokładki ?
- Nie , nie dziękuje .
Podeszłam do drzwi i ujrzałam uśmiechniętego Luce .
- Hej .
- Cześć . Poznaj moją mame . Mara Jordan .
- Dzień dobry , jestem Luca Whitkes . Miło mi panią poznać .
- Wzajemnie . Mara - mama Dayany .
- To mamo my lecimy . Pa !
- Baw sie dobrze . Pa
- Dzięki .
- Do widzenia.
Poszliśmy tyłem mojego domu i weszliśmy tylnym wejściem na plaże .
- Cudowny jest ten ocean .
- No . A moge cie o coś zapytać ?
- Jasne . Pytaj śmiało , nie krępuj sie .
- Gdzie wcześniej mieszkałaś ? To znaczy z kąd przyjechałaś ?
- Z St . Joseph , a ty ile lat mieszkasz w Kalifornii ?
- To moje rodzinne miasto , urodziłem sie w L.A .
- To extra .
- Sory , że takie głupie pytanie , ale opowiesz mi coś o sobie ?
- Ale co chcesz wiedzieć ?
- No nie wiem .
- No ok . Urodziłam sie 14 kwietnia , mam 15 lat . Jestem z St. Joseph . Moja babcia , a właściwie prababcia była słynną projektantką . Anne Alice Jordan . W domu , na strychu mamy kilka jej słynnych projektów , które są warte nawet 5 tysięcy dolarów . Może teraz ty mi coś o sobie opowiesz ?
- Chętnie . Jestem Luca Whitkes . Urodziłem sie tutaj , 16 października....
- O to za miesiąc .
- Mam tyle samo lat co ty . Mam młodszą siostre - Rose . Jest strasznie męcząca , ma 10 lat i kocha mode . Moja mama to Alice , jak twoja prababcia , a tata to Jason .
- Fajnie, a czy twoja rodzina ma może jakąś słynną przeszłość ?
- Nie przypominam sobie .
- Ah - spojrzałam na ekrantelefonu - Kurcze , już sześć po piątej . Jeszcze mam tyle zadane...
- To co może wracamy ...?
- Ok .
***
- Hej mamo ! Już wróciłam .
- Cześć , i jak było ?
- Super .
- Nawet nie wiesz kto nas odwiedził ...
- Kto ? - próbowałam spoglądać do salonu , ale mama mi zasłaniała .
- Moja dawna przyjaciółka Jenny . Przeprowadziła sie tutaj . Pamiętasz ? - spojrzałam na mame z pytającą miną . - Ta , która ma syna . Twój najlepszy kolega z dzieciństwa . Ryan Black . I co ? Pamiętasz ?
- Aaa . Naprawdę ? Przeprowadzili sie tu ? - ucieszyłam sie , bo kiedyś sie dłużyłam w Ryanie .
- Tak , kilka przecznic z tąd .
- To extra .
- Miałam nadzieje , że to powiesz ...
Mama wróciła do kuchni i ciągnęła dalej rozmowe z Jenny . Ryan podszeł do mnie . Miał cudowne , czekoladowe oczka i szatynowe , krótko ścięte włosy .
- Dayana , to ty ? Jesteś jeszcze piękniejsza niż wtedy kiedy mieliśmy po 10 lat . - powiedział z uśmiechem na twarzy .
- Dziękuje .
- Ooo byłaby z nich taka ładna para - powidziała moja mama .
- Ryan . Moze chodźmy na góre . - zaproponowałam .
- Okej . Prowadź .
Zaprowadziłam Ryana na góre i weszłam do pokoju .
- Siadaj - pokazałam na łóżko- Więc , długo tu już jesteście ?
- Od jakiś 30 minut .
- Aaa . Przepraszam , że mnie nie było , ale byłam z kolegą na spacerze .
- Nie no spoko . Do jakiej szkoły chodzisz ?
- Do Los Angeles College . A ty ?
- Do tej samej.
- To super . Wiesz co przepraszam , ale mam mase zadań domowych ... - wyciągnęłam zeszyt od informatyki , matmy i francuskiego .
- Okej .
Usłyszałam głos mamy .
- Dayana ! Telefon !
- Już lece - odkrzyknęłam i zbiegłam po telefon . Wbiegłam na góre . Ryan wyglądał za okno .
- Przepraszam . Luca dzwoni .
- Jaki Luca ... - Ryan nie wiedział o kogo chodzi.
- To ten z którym byłam na spacerze .
Ryan nic nie powiedział , tylko westchnął zawiedziony .
- Hej Luca , co cie do mnie sprowadza ?
- Hej , mam takie pytanie .
- Nom , dajesz .
- Co było zadane z informatyki ?
- Poczekaj - przeżuciłam dwie kartki zeszytu i podałam Luce zadanie . - Zapisałeś ?
- Tak ... - już chciałam sie rozłączyć , ale szybko wydusił z siebie jedno zdanie - Mógłbym do ciebie wpaść ? Byśmy razem odrobili lekcje - propozycja Luci lekko mnie zszokowała .
- Wiesz no nie wiem . Mam gościa . Dawnego przyjaciela z dzieciństwa , który przeprowadził sie tutaj , ale wiesz co - zapytam mame .
- Ok .
- Mamo może do nas wpaść Luca ?
- Tak , jasne , niech wpada .
- Dzięki - przyłożyłam słuchawke do ucha - Mama sie zgadza .
- To za 15 minut będe .
- Ok. Papatki ,.
- Hej .
- No to będzie nam weselej - powiedziałam uśmiechając sie w strone Ryana - Wpadnie Luca.
- To super - Ryan znów spojrzał za firanke .
- Spoko . Luca jest fajny .
Ryan nic na to nie powidział .
- A czemu dzisiaj cie w szkole nie było ?
- Dopiero dzisiaj rano przyjechaliśmy .
- Aham . Bardzo sie ciesze , że mieszkacie teraz tu . Bardzo tęskniłam kiedy wyprowadziłeś sie z St. Joseph - na twarzy Ryana w końcu pojawił sie uśmiech .
- Ja też bardzo tęskniłem .
- Zaraz wracam , chcesz coś do picia ? Woda , sok , cola czy sprite ?
- Sprite .
- Ok , zaraz wracam ...
##################################################
I jak ? opłaca sie dalej pisać ?
Czekam na komki ... ; ]]
Ciekawy.Pisz dalej. ^ ^
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś pisałem.
+ obserwuję i liczę na to samo.
Pisz dalej !
OdpowiedzUsuńWarto pisać . bo ładnie piszesz ^.^