7 sierpnia 2012

Serdecznie zapraszam !

Otwieram nowego bloga. Wprawdzie nie ma jeszcze żadnego rozdziału , dopiero zaczynam , ale w najbliższym czasie mam zamiar go dodać . Biorę się za fantastykę , nie mam pojęcia czy mi to wyjdzie czy nie  . Pierwszy raz się za to biorę , a właściwie za wampiry . Chciałabym aby ktoś kto kiedyś miał albo ma z nią do czynienia niech oceni mój blog - oczywiście jak się pojawi kilka rozdziałów . Będę się starać . Buziakki :* macie linkora : wampirzyca Rose

7 maja 2012

Rozdział 14 .

Miesiąc później ... 
Hmm ... Było rano . Była sobota . Nikogo nie było w domu . Byłam sama . Włączyłam więc laptopa i zalogowałam się na poczcie e-mail . Wiadomość od Ryan'a brzmiała tak :
" Zabiję cię ! Pamiętaj ! Do końca twojego albo mojego życia będę cię prześladował . Zapamiętaj to ! " 
Była to już taka 5 wiadomość w tym tygodniu , której nadawcą zawsze był mój były . Byłam wykończona , ale nikomu nie chciałam nic mówić . Ani mamie , ani tacie , a tym bardziej Luce . Gdyby on się dowiedział pewnie by go tak pobił , że Ryan wylądował by w szpitalu , a Luca miałby tylko problemy . Miałam już dosyć tego wszystkiego . Życia , no po prostu wszystkiego . Więc pomyślałam - " Samobójstwo - jedyna zła rzecz , której nie będziesz żałował ". Z szafy wyciągnęłam amfetaminę , którą kupiłam od jakiegoś handlarza . Z barku rodziców wzięłam czerwone wino i poszłam do łazienki. Napuściłam letniej wody do wanny . Rozebrałam się i weszłam . Sięgnęłam po żyletkę i zaczęłam się ciąć . Bolało więc załagodziłam ból winem . Następnie przedawkowałam narkotyk .. Dalej szłam już tylko w stronę światła .. Nic nie odczuwałam .. .
*Oczami Luci *
Siedziałem na kanapie , aż w końcu pomyślałem , że Dayana siedzi sama w domu . Sięgnąłem po komórkę i próbowałem się do niej dodzwonić . Ale cały czas sygnał . Myślałem , że coś się stało , więc szybko się ubrałem i pojechałem do domu Jordanów . Stanąłem na podjeździe domu i podbiegłem do drzwi . Pukałem , waliłem , ale na nic . Bez zastanowienia postanowiłem nacisnąć na klamkę . Po czym dębowe drzwi z łatwością się otworzyły .
- Dayana ! Dayana jesteś ?
Sprawdziłem w kuchni , w salonie aż moją uwagę przykuły schody , po których spływał strumyczek wody . Wbiegłem szybko na górę i znów zacząłem wołać . Jednak same echo . Od strony drzwi od łazienki usłyszałem lejącą się wodę . Przekręciłem srebrną klamkę i wszedłem do środka . Następnie przeżyłem szok . W wannie leżała moja dziewczyna . Leżała w wannie nie pełnej wody , lecz wylewającej się krwi . Jej krwi . Na prawym nadgarstku wydziergane miała słowo Samobójstwo natomiast na drugim słowa : Luca kocham cię ! . Na umywalce leżała kartka . A na niej widniały o to takie słowa :
" Przepraszam za wszystko . Przepraszam za swoje narodziny . Przepraszam , że tak Wam rozwaliłam życie .. Tak , popełniłam samobójstwo i tego nie żałuję . Czemu ? Miałam dość życia , dość wszystkiego . Ryan mnie prześladował poprzez pocztę e-mail . Nie wiem czemu . Może z zemsty ? Wiem jednak , że cieszycie się , że już mnie nie ma . Luca zawsze będę cię kochać . Pamiętaj ! Ale proszę zrozum . Przepraszam , że odeszłam , ale już nie mam sił i ochoty aby żyć na tym świecie . Zastanawiacie się jak się zabiłam . Otóż po prostu przedawkowałam narkotyki i pocięłam się . Jeżeli chcecie przeczytać te wiadomości od Ryan'a to hasło jest w pamiętniku . Bardzo Was kocham ! Kiedyś się spotkamy , tu w niebie , gdzie mam nowy dom . A i Luca proszę zapamiętaj , że zawsze się kochałam i zawsze będę kochać . Znajdź sobie kogoś i ułóż sobie życie ,  a o mnie po prostu zapomnij .
                                                                                                                            Dayana  "
Na dole było jeszcze napisane krwią "Przepraszam". Tylko za co ? - pomyślałem .
- Boże czemu ją zabrałeś do siebie ?! Kocham ją ! - w pewnym momencie na myśl przyszedł mi pomysł . Pobiegłem po kartkę i długopis . Szybko nabazgrałem : " Skoro Dayana odchodzi to ja też ! Chcę być z nią szczęśliwy w niebie .. Żegnaj świecie ! " . Pobiegłem do kuchni . Z szuflady wyciągnąłem nóż kuchenny i wbiłem go sobie w brzuch . Bolało , ale później zobaczyłem już tylko światłość ... Nie czułem już wtedy żadnego bólu ..
________________________________________________________
I jak ? Myślę , że to już koniec historii Dayany . Nie będzie więcej rozdziałów . Myślę nad nową powieścią i nowym blogiem .. Narazie się zastanawiam .. Jak otworzę bloga to dodam link ;D Pozdrowionka ;*
Jak obiecałam co jest u góry ^ . założyłam nowego bloga . Dopiero zaczynam ;] . Wiem , że nie będzie równie dobry jak ten , ale staram się . Już się tak nie rozpisuję i daje wam linka ;]**
Blog ;]

28 kwietnia 2012

Rozdział 13 .

W końcu nadszedł piątek . Dzień , w którym wracał Ryan i Chelsea . Miałam po niego przyjść , i zrobię to z miłą chęcią . Ale gwarantuję mu kłótnie . Wstałam po 6 rano . Tata gdzieś wyjechał w sprawach interesów , a mama krzątała się po kuchni . Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się ubrać . Włożyłam pomarańczowe rurki , żółto - czarny sweter w paski . Do tego pierścionek na palec wskazujący i duże złote kolczyki . Set . Zeszłam na dół ziewając .
- Hej córcia .
- Cześć - usiadłam przy blacie i łyknęłam herbaty mamy .
- Coś się stało ? Od środy jesteś jakaś taka załamana.
- Nie , nic się nie stało .
- Dayana . Widzę . O co chodzi ? Lub o kogo ?
- Chodzi o Ryan'a .
- Co zrobił ? - mama parzyła mi vaniliową herbatę . Następnie podała mi porcelanowy kubek - Pobił cię ?
- Nie.
- Powiedział coś nieodpowiedniego ?
- Nie , e .
- A co ? - strasznie się narzucała , aż w końcu nie wytrzymałam .
- Jak tak bardzo chcesz wiedzieć , to zdradził mnie ! Podoba się ?! - krzyknęłam i szybko wbiegłam po schodach to swojego pokoju .
- Dayana ! Czekaj ! Ja chcę ci tylko pomóc .. - słyszałam jej kroki zbliżające się do mojego pokoju . W końcu klamka od drzwi przekręciła się . Ja siedziałam zapłakana na łóżku wyglądając za okno . Mama podeszła do mnie i przytuliła mnie do sobie i pocałowała w czubek głowy . Po szczerej rozmowie było już wszystko w jak najlepszym porządku .
                                                        *
Po czwartej po południu przyszedł Luca . Na piątą mieliśmy iść pod szkołę . Po Chelsea i Ryan'a .
- Hej skarbie - powiedział i namiętnie mnie pocałował .
- Hej . Napijesz się czegoś ? - wpuściłam go do środka .
- Masz Sprite'a ?
- Jasne . Podać ci ?
- Okej .
Weszłam do kuchni , nalałam napoju do ozdobnej szklanki i podałam chłopakowi .
- Jest ktoś w domu ? - spytał niespodziewanie .
- Nie . Tata na wyjeździe , a mama z przyjaciółką . Co tam u ciebie ?
- Wszystko dobrze . A u ciebie ? Pozbierałaś się już ?
- Jeszcze nie . I na dodatek pokłóciłam się z mamą .. Ale już jest wszystko okej . A ty wybaczysz Chelsea ?
- Absolutnie nie . Tak mi szkoda , że musisz cierpieć .
- To nie twoja wina , ani moja .
Przegadaliśmy tak 40 minut . O wszystkim o o niczym . O niczym i o wszystkim .
- Może będziemy się zbierać ? - spytałam .
- Okej . Chodźmy .
Wskoczyłam w karmelowe platformy , na głowę włożyłam beżową czapkę i czarną torbę na ramię . Luca założył skate'y o mogliśmy wychodzić . Na podjeździe stało jego nowe auto . Otworzył mi drzwi , a ja opadłam na czarnych , skórzanych siedzeniach . Chłopak przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszyliśmy . Zakręt w lewo , przez rondo , w prawo i prosto 100 metrów i byliśmy na miejscu . Czekało tam też parę osób . staliśmy wtuleni w siebie . Po około 5 minutach autobus stanął . Najpierw wysiadło pięć brunetek i jeden blondyn  , z którym siedzę na informatyce . Po nich wysiadł nasz przyjaciel - Dawid .
- Ooo . A cóż to ? Jesteście razem ?
- Tak .
- Miło was widzieć .
- Ciebie też . - powiedzieliśmy jednocześnie .
- Fajnie , że jesteście parą - Dawid przytulił mnie do siebie ,a później przywitał się z Lucą .
Wyszło dużo osób . Chelsea i Ryan na końcu . Ryan podszedł do mnie ze zdziwioną miną ..Ale nic nie mówił .
- Hej skarbie - próbował mnie przytulić , ale się wyrywałam .
- Nie mów tak do mnie !
- O co ci chodzi ?- pocałował mnie , ale mu przyłożyłam z liścia .
- Co się z tobą dzieje ?
- Zostaw mnie ! - zaczęłam płakać , a Luca przytulił mnie .
- Dayana ! Czemu ty się obejmujesz z tym palantem ? - wyrwał mnie z ramion Luci i wtulił do siebie . Chciałam mu się wyrwać , ale na nic .
- Puść mnie !
- Koleś puść ją ! Nie rozumiesz ?! - Luca uderzył kilka razy pięścią w twarz . Ryan puścił mnie i zaczął szarpać się z chłopakiem . Dawid próbował ich rozdzielić , ale na marne . Luca mocno dostał w nos , aż zaczęła mu cieknąć krew . Kopnął Ryan'a w brzuch i chyba doszli do porozumienia , bo zaczęli gadać . Ja i tak przestraszona przytuliłam się do Dawida . On mnie pogłaskał po głowie o mówił , że wszystko będzie dobrze .
- Właściwie , za co ty mnie bijesz ? - zapytał mój były .
- Bo ci się należy !
- Niby za co ? - mówił jakby mnie nigdy nie zdradził .
- Ty już wiesz o co chodzi ! - do akcji wkroczyłam ja . - powiedz co takiego zrobiłeś na obozie . Pochwal się przed wszystkimi .
- Tęskniłem za tobą .
- Ta jasne . I ja w to uwierzę . - powiedziałam sarkastycznie - I tylko dlatego przespałeś się z Brown ?
- Skąd ty to wiesz ? Dawid !
- Znamy się tyle lat , a ty mi teraz to robisz ... Jesteś zwykłą świnią !
- Jak ty do mnie mówisz ?
- Świnia ! Jesteś skończonym palantem !
- Przestań .
- Nie .
Ryan podbiegł do mnie i zaczął mnie szarpać . Luca i Dawid szybko go ode mnie odciągnęli . Po tej akcji jak mnie zaatakował przekonałam się jaki jest na prawdę  . Kiedy był jeszcze w pobliżu nas podszedł do niego jakiś obcy mężczyzna , który był  świadkiem zdarzenia .
- Pamiętaj młody człowieku : Jeżeli kiedykolwiek podniosłeś rękę na dziewczyną znaczy , że jesteś nikim . - powiedział mądrze .
- A ty się odwal .

- Nic ci nie jest ? - zapytał troskliwie Luca .
- Nie spoko , a tobie ?
- Nie , nie . Ty jesteś ważna . Odwieźć cię ?
- Gdybyś mógł .
- Nie ma sprawy . Dawid jedziesz z nami ?
- Ok .
Luca objął mnie i kierowaliśmy się do samochodu . Otworzył mi drzwi . Ja wsiadłam , Dawid na tylnim siedzeniu . A koła auta ruszyły .
________________________________
Podoba się ? Czekam na komentarze . Co może być w koolejnym rozdziale ?

24 kwietnia 2012

Rozdział 12 .

Pół roku później ...
- Na pewno masz wszystko ? - spojrzałam na spakowaną walizkę Ryan'a .
- Na pewno .
- Będę tęsknić . Co ja będę robić przez tydzień ?
- Nie wiem . Najgorsze jest to , że Brown też jedzie . No i ja też będę za tobą tęsknić ..
- Szkoda , że Chels jedzie . I nie wyrywaj tylko żadnej laski - zaśmiałam się i pocałowałam go .
- Oczywiście , że nie . Kocham tylko ciebie . Tylko z tobą chcę być .
- Ooo . Też cię kocham ..
- Sorki , ale muszę się zmywać .
- Tak szybko ?
- Niestety . Na razie . To tylko tydzień .
- Dla ciebie tylko tydzień , dla mnie wieczność .
Ryan podniósł walizkę z mojego łóżka  i kierował się w stronę drzwi . Przyciągnęłam go jeszcze do siebie .
- Naprawdę muszę iść . Za 10 minut mam autobus . Pa .
- Pa . Kocham cię !
- Ja ciebie też !
Ryan zniknął z poza pola mojego widzenia . Zatrzasnęłam drzwi od domu . Rodzice znów z knajpie . Przeszłam do kuchni . Z lodówki wyciągnęłam dwie puszki Spirte'a i poszłam schodami na górę .
                                                                           *
Trzy dni później , w środę , jak zawsze nikogo w domu nie było po za mną . Siedziałam na sofie w salonie trzymając laptopa na kolanach i grzebałam po Facebook'u . Przeglądając zdjęcie Hayley ( przyjaciółki z St.Joseph ) przyszła do mnie wiadomość na chacie . Zdziwiłam się , bo była od Luci i irytowało mnie to , że Luca ma mnie jeszcze z znajomych .
< Mam dla ciebie szokującą wiadomość > - tak właśnie wyglądało to krótkie zdanie przysłane przez chłopaka .
< Jaką ? >
Po kilku sekundach przyszła odpowiedź :
< Dawid dziś rano do mnie dzwonił i nie wiesz co się stało >
< Co ? >
< Ryan przespał się z Chelsea ! > - ta wiadomość powaliła mnie .
< Że co ? Ale skąd to wiesz ? >
< No Dawid też jest na tym obozie i wie . Nie okłamuję cię . >
< No ja ci wierzę , ale zawiodłam się na Ryan'ie . Znamy się tak długo >
< A ja na Chelsea >
< Może wpadniesz do mnie ? Nikogo nie ma >
< Spoko . Może razem coś wymyślimy :) >
< Ok , czekam >
Płakałam około 15 minut , kiedy ktoś zapukał . Otworzyłam drzwi i zobaczyłam smutną twarz Luci . Wszedł do środka i bezsłownie mocno mnie do siebie przytulił . To była bajeczna chwila . Myślałam , że teraz wszystko się ułoży . Znów będę z Lucą i wszystko będzie jak dawniej . Luca w końcu się odsunął a ja cicho powiedziałam :
- Przykro mi ..
- Mi też . Teraz zdałem sobie sprawę , że nie obchodzi mnie Chelsea , ale obchodzisz mnie ty . Byłem tylko z nią , bo chciałem z tobie wzbudzić zazdrość . W głębi serca czułem , że ty nadal mnie kochasz .
- Na prawdę ? To wszystko tylko i wyłącznie dla mnie ?
- Tylko dla ciebie . - chłopak odgarnął grzywkę z mojego czoła . Nasze nosy prawie się stykały , a po chwili namiętnie mnie pocałował . Wcale się nie wyrywałam . Z resztą ja w tym momencie nie zdradziłam Ryan'a . On zrobił znacznie coś gorszego .
- Możemy być razem ? - spytał po chwili .
- A Chels ?
- Nie obchodzi mnie ona , tylko ty . Tylko na tobie mi zależy . A nie na tej laluni .
- Dziękuję . I miałam nadzieję , że to powiesz . Z resztą strasznie się stęskniłam .
- A ja to nie ? Ja bardziej . Miałem dość przynudzania Chelsea . - Luca znów mnie pocałował . Cieszyłam się ,że znów z nim jestem , ale byłam załamana sytuacją z Ryan'em . Znaliśmy się tyle lat , a on mi teraz to robi .. Łamie serce ...
___________________________________________________
Hej . Wiem że całkowity obrót sprawy , ale podoba się ? Napiszcie w komach . I oczywiście za wszystkie dziękuje :D
Do następnego rozdziału :D

23 kwietnia 2012

Rozdział 11.

Dwa tygodnie później ... 
- Luca ! Zaczekaj ! - krzyknęłam z oddali korytarza .
- Co ?
- Bo ja wszystko przemyślałam . Czy możemy być znów razem ?
- Nie wydaję mi się .
- Cześć Kotku - podeszła Chelsea i namiętnie pocałowała chłopaka .
- Y yyy .. O co chodzi ? - zapytałam z pytającą miną .
- Ja i Chels znów jesteśmy razem .
- Więc sorki laluniu . Spóźniłaś się - dziewczyna popatrzała na mnie z pogardą ..
Smutna odeszłam . Miałam w tym momencie wszystko i wszystkich w dupie . W myślach próbowałam sobie przypomnieć jaka teraz lekcja . Aż zorientowałam się , że geografia . Wyciągnęłam z szafki podręcznik i 93 - kartkowy zeszyt . Kierowałam się do sali na drugim piętrze , ale nagle wpadłam na Ryan'a .
- Hej .
- Cześć . - ukrywałam nienawiść do Luci za słodkim uśmiechem .
- Czy coś się stało ? - A jednak zauważył , że coś nie ten teges .
- Nie nic .
- Dayana , widzę . Znamy się długo . O co chodzi ? Ktoś cię skrzywdził ?
- Nie , ale Luca mnie zranił .
- On nie był ciebie warty . A tak na serio to co zrobił ?
- A zdradził mnie . Przyłapałam go jak całował się z Brown .
- Zaraz jak mu przywalę to się nie pozbiera .
- Ryan ! Spokój !
- Ok . Już jest dobrze . Ale ja nie umiem  nad tym zapanować . Mam dla ciebie pewną propozycję .
- Tak ? O co chodzi ?
- Spotkasz się dzisiaj ze mną w Coffe Heaven ? 
- Ok . Spoko . O której ?
- Około piątej po południ przyjdę po ciebie .
- Ok . Jestem bardzo ciekawa .
- Ale niby czego ?
- Czy ty chcesz mnie wyciągnąć na randkę ?
- Nie wiem . Jak chcesz . - powiedział obojętnie .
- To załóżmy , że to randka .
- Ok .
- Do zobaczenia .
- Na razie .
Dałam mu buziaka w policzek i odeszłam . Widziałam jego radość w oczach . Ale próbował zachować spokój . Po pięciu lekcjach wróciłam na reszcie do domu . Dochodziła trzecia po południu . Rodzice zostawili mi wiadomość , że będę ( z resztą jak zawsze ) do późna w knajpie.
- Ściągnęłam płaszcz , botki i sięgnęłam po telefon . Zadzwoniłam do pizzeri i zamówiłam ulubioną pizze . Po około 30 minutach do drzwi zapukał młody brunet . Zapłaciłam mu ( oczywiście kasą rodziców ) i położyłam pudełko na kuchennym blacie . Położyłam dwa kawałki na talerzyk i zaczęłam zajadać się pizzą z podwójnym serem . Z szafki nad zlewem wyciągnęłam szklankę i nalałam sobie Sprite'a . W tym czasie zadzwoniła moja komórka . Na ekranie wyświetlił się numer Ryan'a . Z początku myślałam , że już się spóźniłam , ale na zegarek wskazywał równo czwartą po południu .
- Halo ?
- Hej . Możemy przełożyć godziną spotkania ?
- Jasne . Ale coś się stało ?
- Nie , tak po prostu . To za 15 minut będę u ciebie . Okej ?
- Spoko . Do zobaczenia .
- Narka .
Po telefonie chłopaka zaczęłam coraz szybciej jeść . Jeden kawałek zostawiłam nadgryziony , po czym szybko poleciałam na górę się przebrać . Wynalazłam jeansowe , czarne szorty z podwyższonym stanem i ćwiekami , biały top , czarną skórzaną kurtkę . Do tego czarne zakolanówki , czarne lity i pomarańczowy komin . Set  . Wzięłam jeszcze jeden kawałek pizzy do ust , kiedy do drzwi dobijał się już Ryan .
- Świetnie wyglądasz .
- Dzięki .
Wyszłam po za próg domu i zakluczyłam drzwi .
- To chodźmy .
Do połowy drogi do kawiarni męczyło mnie jedno pytanie . Aż w końcu nie wytrzymałam i spytałam .
- Bo wiesz .. Czy mogłabym cię o coś zapytać ?
- Jasne - chłopak zatrzymał się i spojrzał mi głęboko w oczy .
- Po co w ogóle mnie zaprosiłeś ?
- A co już nie można zaprosić starej znajomej ?
- Nie no można ..
- Tego dowiesz się potem - powiedział tajemniczo.
- Okej .
Po 10 minutach byliśmy już na miejscu . Zajęliśmy stolik przy oknie z widokiem na wzuborzone fale oceanu .
- Zamawiasz coś ?
- Kawę z mlekiem . Stawiasz czy mam zapłacić ? - w głębi miałam nadzieję , że postawi bo mały kasy mi zostało kiedy wydałam na pizze .
- Takiej ślicznotce i najlepszej kumpeli to postawię - chłopak uśmiechnął się uroczo .
- Dzięki - odparłam z takim samym wyrazem twarzy .
Kelnerka podeszła do nas . Ryan złożył zamówienie . Gdy tylko odeszła niespodziewanie zapytałam :
- Więc po co mnie zaprosiłeś ? Ale tak na serio .
- Chciałem porozmawiać . O tobie , o mnie , o nas .
- Czyli do czego dokładniej zmierzasz ? - spytałam zakłopotana .
- Chciałem porozmawiać  o tym czy coś w ogóle między nami jest ? Czy  mam u ciebie jakieś szanse ..
- Ah - westchnęłam rozmyślając nad odpowiedzią - No wiesz .. Miedzy nami na pewno coś jest , ale to tylko wieź przyjacielska . A co do szansy to pewnie jakąś masz , ale teraz Bryan się stara być ze mną .. I ten zawód z Lucą .
- A Bryan nie jedzie na Florydę ?
- Nie , zostaję dla mnie .
- Wow , ma chłopak wytrwałość .
- Nom . Ale nie potrzebnie ją tracie , bo i tak z nim nie będę . Wracając do Luci  , to nie mogę bez niego wytrzymać . - widziałam jak w oczach Ryan'a zawitał smutek - No i teraz jeszcze jest z Chels . I wszystko się poplątało . A po za tym wracając do ciebie . Coś tam mamrotałeś po drodze , że masz jakieś pytanie . O co chodzi ?
- A już o nic .
- Powiedz.
- Chciałem cię zapytać o chodzenie , ale nie mam najwidoczniej szans .
- A skąd wiesz ?
- A co mam ? - w chłopaku obudziła się nutka radości .
- Czemu nie ? Spróbujemy ?
- Jasne .
______________________________________________
Ale się napisałam :D Jak wam się podoba kolejny rozdział ? Pozdro :) 

16 kwietnia 2012

Nowy wygląd .. :)

Jak mogliście już zauważyć zmieniłam wygląd bloga na taki jakby bardziej wiosenny :D .. . bo to niebieskie tło kojarzyło się z barwami zimnymi itp itd .. Oczywiście także zmieniłam nagłówek :D ... ładny ? Tamta fotka już mi się znudziła . No i ciut zmieniłam szablon :) ... Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia piszcie w komkach ... Napiszcie co mogłabym  zmienić , co poprawić ... Wy już wiecie :)
Niedługo postaram się dodać nowy post bo na razie nie mam czasu :D
Papatki :* 
                                                                                                                     xoxoxo

3 kwietnia 2012

Rozdział 10 .

- Więc , co się stało ?
- Twój brat się stał .
- Co znowu zrobił ?
- No bo jak wiesz jestem jego byłą dziewczyną . I ..
- Jak to byłą ? Co się stało , że zerwaliście ?
- Dziś po południu po naszej kłótni widziałam go jak całował Chelsea Brown .
- Znam Chels .. Zawsze mu zazdrościłem fajnych dziewczyn , ale u niej był wyjątek .
- Jaki ?
- Ładna z wyglądu była , ale z charakteru to już gorzej ..
- Czemu ? - wiem zadałam idiotyczne pytanie .
- Jest zarozumiała , chciwa , zazdrosna i przemądrzała . Myśli , że jest najlepsza na świecie , a reszta dziewczyn jest do dupy .
- A ja ? Ja jaka jestem według ciebie ?
Bryan spojrzał mi w oczy a ja bezwładnie utonęłam w dwóch czekoladkach .
- Niesamowita .
- Niesamowitsza od Chelsea ?
- Ona w ogóle nie była niesamowita . Ale tak .
Chłopak odgarnął kosmyk moich włosów opadających na twarz a po chwili poczułam ciepło jego ust na moich wargach . Była to chwila , której nie da się opisać słowami . Magiczna  , niesamowita , idealna jeszcze lepsza niż te słowa . No nie opisywalna . Pocałunek trwał zaledwie kilka sekund , ale te sekundy były najlepsze w moim życiu .
- Nie mogę tego dłużej ukrywać .. - chłopka złapał mnie za rękę .
- Ale czego ?
- Podobasz mi się ..
- Jak to ? - zapytałam zaskoczona .
- Tak to. To więc będziesz moją dziewczyną ?
- Przepraszam , ale ja nie mogę .
- Dlaczego ? Ja też Ci się podobam . Prawda ?
- Prawda . Ale co przed chwilą zerwałam z Lucą . Zrozum dla mnie to za wiele jak na dziś . Sory . - rozpłakałam się i zaczęłam uciekać . Zbiegłam na dół zabrałam płaszcz i wybiegłam na dwór . Bryan biegł za mną .
- Dayana zaczekaj ! - usłyszałam jak mijałam dom Luci .
- Po co ? - odkrzyknęłam z oddali .
- Kocham Cię . - w tej chwili Bryan znów mnie pocałował .
- Proszę nie całuj mnie więcej . Na razie pozostanę bez chłopaka . Zrozum to ! Jedź na Florydę . Tam znajdziesz kogoś lepszego ode mnie . Na razie ! - szybkim krokiem zaczęłam kierować się w stronę domu .
- Ale Dayana . Nie znajdę nikogo lepszego od ciebie !
- Trudno . Zrozum nie chcę być z tobą . I proszę nie idź za mną ! Może kiedyś się jeszcze spotkamy .
- Dayana .. - mruknął chłopak pod nosem bez żadnej nadzieji . - Do zobaczenia ! - krzyknął głośniej .
Po chwili byłam już na zakręcie . " Jeszcze tylko 200 metrów i będę w domu " - pomyślałam . Z tylniej kieszeni szortów wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer do mamy . Cały czas sygnał , aż w końcu mama odebrała .
- Hej mamo . Niedługo będę w domu . Jesteście już ?
- Nie . My się jeszcze wybraliśmy do kina .. Będziemy późno . Zrób sobie tam coś na kolacje , okej ?
- Jasne .
- Masz klucze ?
- Tak , tak . Na razie .
- No pa .
Mama się rozłączyła a ja znalazłam się na podjeździe do naszego domu .
_____________________________________________________________
I jak kochani ? Podoba Wam się kolejny rozdział ? Proszę napiszcie coś w komku one mnie motywują : )
                                                                                                     Buziaki
                                                                                           xoxo

7 marca 2012

Witajcie koffani . Wracam !!! : * ,

Po długim postanowieniu zdecydowałam , że jeszcze tu coś napisze : ) Mam nadzieję , że się cieszycie z tego powodu : ) Za chwilkę dodam nowy rozdział : ) . Historia w moim zeszycie już jest daleko więc nowe posty mam w zapasie : )
                                                                                                                    Buziaki
                                                                                                                         xoxoxo

21 lutego 2012

Rozdział 9 .

Po szczerej rozmowie z Ryanem wróciłam do domu . Dziwne to było , że zaczęłam odrobiać lekcje , choć był piątkowy wieczór . No bo co było robić ? Użalać się nad sobą ? To nie w moim stylu . Rodziców nie ma w domu to masakryczne nudy . Kiedy odrabiałam matme usłyszałam dźwięk sms'a . < Hej Dayana . Wbijaj do domu Luci . Jego brat zrobił zarąbistą domówkę . > Tak właśnie brzmiała wiadomość od Jasmine . Bez zastanowienia zadzwoniłam do niej powidomić ją , że nie przyjdę .
- Halo ?
- Cześć Jasmi . Sory , ale nie pojawię się na imprezie ...
- Czemu ? Jest super . Bez ciebie nie ma zabawy .
- Pokłóciłam się z Lucą . Nie chcę się tam pokazywać .
- Właśnie tak patrze na niego , że jakiś załamany . Ale co tam Luca ? Chodź .
- Niech ci  już będzie . Zaraz przyjdę .
- Świetnie . Czekam .
- A kto w ogóle jest ?
- Dawid , ja , Chloe , Ian no i Luca .
- A Bryan ?
- Jest . W końcu to jego impreza .
- Ok . Już się szykuje .
Jasmine rozłączyła się , a ja zatrzasnęłam podręcznik od matematyki . Napisałam mamie sms'a i zaczęłam przewracać ciuchy w szafie . Znalazłam czarny top z nadrukiem , jeansowe szorty , czarne zakolanówki i lity na obcasie .  
[ Klik ]
Zeszłam na dół i ubrałam granatowy płaszczyk i chustę w motyw panterki . Wyszłam na ganek zakluczyłam dom i kierowałam się w stronę domu Luci . Na dworze robiło się powoli ciemno . Po kilku minutach usłyszałam głośną muzykę . Zapukałam w drzwi i weszłam . Po chwili sobie uświadomiłam , że wyszłam na idiotkę . No ale ... W tłoku odnalazłam koleżankę .
- O hej Dayi . Jej . Świetnie wyglądasz .
- Dzięki . Ale nie dorównuje tobie .
- Dzięki i nie ma za co .
- Siemka laseczki .
- Cześć Dawid .
- Jakaś dziwna atmosfera . Co się stało ?
Po pytaniu Dawida poczułam się nieswojo . Już chciałam mu odpowiedzieć , ale Jasmine mnie w tym wyręczyła .
- No bo wiesz ... Dayana pokłóciła się z Lucą . Ledwo ją wyciągnęłam na tą imprezę .
- Ale bardzo dobrze zrobiłaś . Bo co byś robiła w domu ?
- Nie wiem .
- No właśnie . Może zatańczymy . ?
- Eee ...
- No chodź - Dawid pociągnął mnie tylko za rękę i porwał na parkiet .
Od razu poczułam sie lepiej . Zapomniałam o kłótni z Lucą i wszystkich swoich problemach . Dawid lekko przytulił mnie do siebie , a ja wtuliłam się w jego ciało . W teh chwili mogłabym nic nie zmieniać . Nagle piosenka się skończyła , a chłopak zniknął w oddali . Poczułam , że ktoś położył ręke na moim ramieniu . Gwałtownie sie obróciłam .
- Możemy porozmawiać ? - zapytał załamany Luca .
- Nie mamy o czym .
- Proszę cię . To mi zajmie tylko pięć minutek .
- No dobra . Niech ci już będzie .
- Dzięki . Ale wyjdźmy na zewnątrz .
Kierowałam sie śladami Luci . Po chwili staliśmy już na ganku .
- Więc co masz do powiedzenia ?
- Dayana zrozum . Ile razy mam cię przepraszać ? - położył dłoń na moim ramieniu .
- Zostaw mnie . Myślisz , że ja nie wiem ?
- Niby czego ?
- Nie no ty jednak to umiesz kłamać - mruknęłam pod nosem .
- O co ci chodzi ? - Luca udawał zaskoczonego .
- Bo mi na serio nie chodzi o Bryana .
- A o co ?
- Wiem , że kiedyś chodziłeś z Chelsea .
- I co z tego ? Też pewnie kiedyś miałaś innego chłopaka .
- Mniejsza z tym . Przejdźmy do sedna . Ostatnio kiedy byłeś wyrzucony z domu Ryan , ja kilka minut po tobie wracałam do domu . I teraz domyśl się co zobaczyłam .
Luca udawał jakby nie wiedział o co mi chodzi .
- Już tak nie udawaj . Widziałam jak ty i Chelsea Brown się całujecie .
- No co ty . Może ci sie przewiadziało . Jest wielu chłopaków podobnych do mnie .
- Jesteś straszny . Masz nawet czelność kłamać  prosto w oczy . - poczułam jak po policzku cieknie mi strumyczek łez - Mam cie dość ! Chciałam ci wybaczyć , ale .. ale ... Z nami koniec .
- Dayana ! Poczekaj !
Wbiegłam zpłakana po schodach na górę , aby iść do łazienki . W duchu modliłam się , aby nikt mnie nie zauważył . Ale jednak . Wpadłam na jakiegoś przystojniaka , którym był Bryan . "Jeszcze tego mi brakowało " - pomyślałam .
- Dayana . Hej .
- Cześć . - chowałam twarz w dłonie , aby nie zobaczył moich łez . Ale jednak .
- Czemu płaczesz ?
- To nic poważnego . - zasłoniłam twarz rękoma .
- Przecież widzę , że coś jest na rzeczy . - siłą oderwał ręce od skulonego ciała . Przytulił mnie mocno do swojego cieplutkiego ciała . Poczułam ciepłość , która mnie otaczała .
- Dziękuje ci .
- Ale za co ?
- Za troskę .
- Nie ma za co .Więc opowiesz mi wszystko ? Proszę .
- Ok . Tylko wiesz co może nie na korytarzu .
- Chodźmy na balkon .
Bryan złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą .
________________________________________________
I jak kochani ? Podoba wam się kolejny rozdział ? Moja ankieta była słaba , więc postanowiłam , żeby Dayana zerwała z Lucą . Kochani teraz warzne pytanie . Z kim chcecie , żeby Dayana chodziła ?
Do wyboru macie : Bryan , Dawid czy może Ryan ? Piszcie w komach .
                                                                                                                         Buziaki
                                                                                                                      xoxo

13 lutego 2012

Hej .

Hej . Jak widzicie trochę , hmm trochę to mało powiedziane , bardzo zmieniłam wygląd bloga . Jak Wam się podoba . Lepiej było przed czy może jak jest teraz . ? Hmm ? Czekam na Wasze SZCZERE komentarze pod postem. Lepiej przed czy po ?

10 lutego 2012

Rozdział 8 .

- Ej Dawid ! Zaczekaj ! - złapałam Dawida za rękwa koszulki .
- Siemka . Co się dzieje ?
- Nie wiem co się dzieje z Lucą ? Dlaczego nie ma go w szkole ?
- Spokojnie . Zaraz ci wszystko wyjaśnie .
- No to może chodźmy na dwór . Tam jest spokojniej .
Wyszliśmy z budynku szkoły na plac zieleni  . Wiał lekko wiatr , lecz słońce przedzierało się przez chmury . Robiło się coraz zimniej  , w końcu mamy już prawie październik . Na dworze było już czuć prawdziwą jesień . Dawid obserwował mnie cały czas swoimi pięknymi , czekoladowymi oczkami .
- To czemu nie ma mojego skarba od trzech dni w szkole . W ogóle sie ze mną nie kontaktował , ani telefnicznie , nawet sms'a nie wysłał .
- Spokojnie Dayana . Jest absolutnie zdrów . Nie ma go , ponieważ jego przyrodni brat wrócił .
- Jak to ? To on ma brata ? Nic mi o tym nie mówił . - w tej chwili poczułam , że zawiodłam się na Luce . - Ale skąd wrócił ? - w głowie miałam tysiąc nie zadanych pytań - Opowiedz mi coś o nim . Jeżeli wiesz .
- Ma na imie Bryan . ma 17 lat . Rok temu wyjechał do jakiegoś colleug'u w Hollywood w stanie Floryda.
- Wiem . Geografi to ty mnie nie ucz .
- No i tydzień temu wrócił .
- Szkoda mi tylko ciebie .... Twój własny chłopak nie powiedział ci , że ma przyrodniego brata .
- Wiem . Też się trochę zawiodłam ...Dzięki za wszystko ,  ale musze iść . Dzwonek .
- Co masz ?
- Francuski .
- Jak miło , ja też . - próbował rozweselić mnie uśmiechając się . Było to miłe , więc odwzajemniłam uśmiech .
Po francuskim , informatyce , matmie i biologii skończyłąm lekcje . Wyszłąm poza mury szkoły i kierowałam się w stronę domu Luci . Zadzwoniłam do mamy , żeby się o mnie nie martwiła .
- Halo .
- Hej mamo . Ja idę do Luci . Nie wiem kiedy wróce .
- Ok . Masz klucze ?
- Taa . A co ?
- Dziś z tatą będziemy trochę dłużej w restauracji a potem idziemy do kina .
- Aha , ok . Nara .
- Narazie .
Po chwili znalazłam się na osiedlu Luci . Zaszłam pod podjazd domy państwa Whitkes'ów . Przed garażem stał srebrny jeep . Nie poznałam go , ale od razy na myśl wpadł mi Bryan . Weszłam na ganek i zapukałam koładką w dębowe drzwi . Po kilku minutach otworzył mi zapewne Bryan .
- Hej . Jestem Bryan . Kogo szukasz ?
- Luci . Jest w domu  ?
- Tak.
- Luca ! -zawołał przystojniak .
- Kto to ? - zapytał znajomy mi głos . Luca podszedł  do drzwi ze zdziwioną miną na mój widok .
- Hej misiu .
- Eee . Dayana , co ty tu robisz ?
- Skończyłam lekcje i pomyślałam , że do ciebie wpadne .
- Możemy porozmawiać ?
- Jasne .
- To ja może nie będe przyszkadzał . - powiedział Bryan nie odrywacjąc ode mnie wzroku . Wszedł do domu i zamknął na sobą drzwi .
- Więc o czym chciałeś pogadać ?
- Wiesz .. To chyba nienajlepsze miejsce na rozmowe . Chodźmy gdzie indziej .
- Ok . Ale do Coffe Heaven .
- Spoko .
W Coffe Heaven : 
- Wiesz  ja też chcę z tobą pogadać .
- Już się domyślam o czym .
- To bardzo dobrze się skałada . Dlaczego nic mi nie powiedziałes , że masz brata ?
- A tak na uboczu to skąd ty to wszystko wiesz ?
- Od Dawida . Przynajmniej on nie kłamie . Wiesz co mnie najbardziej dziwi , że mówisz przyjaciołom a twoja własne dziewczyna dowiaduje się tego od twojego kolegi .
- Ah .. Dayana , to nie tak . Ja nawet nie wiedziałem , że Bryan przyjeżdża .
- Ale mogłeś chociaż coś powiedzieć , że masz przyrodniego brata . - łzy mimowolnie zaczęły spływać mi po nieruchomej twarzy . Wściekła wybiegłam z kawiarni . Biegłam w kierunku swojego osiedla . Czułam , że Luca biegnie z mną , ale nie chciałam nawet się odwracać . Powoli traciłam energię na dalszą drogę , kiedy wpadłam na Ryana , który wychodził z domu .
- Hej , Dayana . Co się stało ? Dlaczego płaczesz?- Ryan przytulił mnie do swojej piersi . Trochę  się uspokoiłam .
- Nic się nie stało . Jest ktoś u ciebie w domu ?
- Nie.
- Mogę się na chwilę zatrzymać ?
- Pewnie , ale co się stało ?
- Powiem ci w środku .
 Ryan odkluczył  drzwi i wpuścił mnie do środka domu . Usiadłam na kanapie przykrytej kolorowym kocem i bezsłwonie  patrzyłam w podołogę . Łzy nadal spływały po znieruchomiałym policzku .
- Napijesz się czegoś ?
- Chętnie . Masz zieloną   herbatę?
- Chyba tak .
- To niech będzie .
Zalał wrzątkiem torebkę z ziołami i podał mi kubek do rąk . Usiadł obok mnie i położył ręke na moim ramieniu . Poczułam jego ciepło .
- Więc co się stało ? - wyrwał mnie z zamyślenia .
Nagle ktoś zapukał . Podeszłam , a Ryan podążył za mną . Powoli przekręciłam zamek w drzwiach i ujrzałam Lucę .
- Co ty tu robisz ? - poczułam , że łzy znów napełniają moje powieki .
- Dayana . Daj mi wyjaśnić .
- Nie chcę cię widzieć . - krzyknęłam przytulając się do Ryana .
- Dayana . - złapał nie za ramię .
- Ej . Zostaw ją . Nie zrozumiałeś ? Nie chce cię widzieć . - Ryan odepchnął ode mnie Luce .
- Dayana .... - usłyszałam nadzieję w jego głosie - Jeśli z nami to koniec to wiedz tylko , że byłaś najlepszym co mnie dotyhczas spotkało . - i po ostatnim zdaniu odszedł . Miałam straszne wyrzuty sumienia . Ryan zatzrasnął drzwi .
- Niech on się tutaj jeszcze raz pojawi , to tak mu ...
- Spokojnie . - nie dałam mu dokończyć . - Chodź opowiem ci wszystko .
____________________________________________________________________
Ojej ale się napisałam xp . I jak ? Czekam na wasze SZCZERE opinie .

Hej . Wielki powrót .

Hej . Postanowiłam wrócić . Dopiero dziś zaczęły mi się ferie w moim województwie . Dzięki nim napisze trochę rozdziałów ; ] . Nauki będę miała trochę mniej , a czasmi więcej  , więc czasem możecie długo czekać na kolejny rozdział . Przepraszam , że mnie tak długo nie było na blogu , ale byłam też troszkę chora , więc wiecie . Za chwilkę dodam kolejny rozdział opowiadania . I jak cieszycie się , że wróciłam ? A wy mieliście już ferie czy jeszcze nie ?
Chciałam  jeszcze podziękować za wszystkie komentarze i wejścia . Bardzo wam dziękuje .
PS . Postanowiłam , że jednak nie usunę bloga ; ]

23 stycznia 2012

Bardzo przepraszam ....

Nie wiem czy wiecie , ale słyszeliście o A.C.T.A ? Chcą usunąć kilka stron w necie i wg , bd nas kontrolować co piszemy , gdzie i kiedy .... Ale powróćmy do tematu ... Zawieszam bloga na dobre . Bardzo was przepraszam . Zastanawiałam się czy ogólnie nie usunąć bloga . Czekam na komentarze od was waszej opinii . Usunąć bloga ? Co z dalszymi losami Dayany ? Jak bd usuwać napewno was powiedomie . Drugim powodem czemu zawieszam jest szkoła . Idzie mi tak pół na pół . Musze bardziej przykładać się do nauki . ; [ ....
Zawieszam conajmniej do lutego .... Pa !
Może jeszcze tu napisze ...
Do zobaczenia . 

wielkie przepraszam ♥

18 stycznia 2012

Epilog + przepraszam ..

Dawid obserwował mnie cały czas swoimi pięknymi , czekoladowymi oczkami .
- To czemu nie ma mojego skarba od trzech dni w szkole . W ogóle sie ze mną nie kontaktował , ani telefnicznie , nawet sms'a nie wysłał .
- Spokojnie Dayana . Jest absolutnie zdrów . Nie ma go , ponieważ jego przyrodni brat wrócił .
- Jak to ? To on ma brata ? Nic mi o tym nie mówił . - w tej chwili poczułam , że zawiodłam się na Luce . - Ale skąd wrócił ? - w głowie miałam tysiąc nie zadanych pytań - Opowiedz mi coś o nim . Jeżeli wiesz .
- Ma na imie Bryan . ma 17 lat . Rok temu wyjechał do jakiegoś colleug'u w Hollywood w stanie Floryda.
- Wiem . Geografi to ty mnie nie ucz .
- No i tydzień temu wrócił .
- Szkoda mi tylko ciebie .... Twój własny chłopak nie powiedział ci , że ma przyrodniego brata .
- Wiem . Też się trochę zawiodłam ...
_______________________________________
U góry napisałam wam epilog nowego rozdziału . Przepraszam was , ale nie będe teraz miała czasu aby dodać nowy rozdział ... Wiecie - szkoła . Cały tydzień sprawdziany i wg . Zaglądajcie na bloga co dziennie . postaram się coś dodać ; D
Tylko napiszcie mi wogóle czy dalej opłaca sie to pisać ? Bo bez sensu gdybym pisała a i tak nikt by tego nie czytał jak mi sie wydaje .... ; O
Przykro mi ....

16 stycznia 2012

Rozdział 7 .

Obudził mnie dzwonek X-perii . Zobaczyłam , że jest już po dziesiątej rano . Zdziwiłam sie , ponieważ dzwoniła Jasmine.
- Halo ? - powiedziałam na pół przytomna .
- Cześć Dayana , tu Jasmine ... Miałam dla ciebie taką małą propozycje ...
- Jaką ? - ziewnęłam .
- Wybrałabyś sie ze mną do jakiegoś centrum handlowego lub galerii ?
- Z chęcią .
- To co ? Podjade po ciebie po jedynastej . Okej ?
- Ok .
Jasmine sie rozłączyła , a ja szybko zerwałam sie z łóżka . " Mam tylko godzinę " - pomyślałam . Za oknem świeciło słońce , lecz wiał lekko wiatr . Ubrałam się neonowe , niebieskie rurki , żółty T-shirt z nadrukiem , wisiorek i buty emu :
Oczy pomalowałam czarnym eyelainerem a usta maznęłam błyszczykiem. Zeszłam na dół . Mam piła kawę i oglądała program informacyjny . Informacje = nuda .
- Cześć .
- Siemka mam .
- Gdzieś się wybierasz ?
- Taa ... Ide z Jasmine do galerii .
- Aha . Weź klucze , bo ja niedługo ide do taty , do restauracji , nie wiem kiedy wróce . Zapewno późno .
- Ok . Dasz mi łyczka ? - spojrzałam błagalnie na mamę .
- Ja pije kawę .
- Oj tam , oj tam . Wiesz , że kocham kofeinę .
- Wiem , wiem , ale nie przesadnie .
- Oj tam , oj tam . - wzięłam od mamy kubek i napiłam sie letniej kawy .
- Dzięki .
- Nie ma za co  . - powiedziała dziwnym tonem .
- O to pewnie po mnie . - powiedziałam słysząc dźwięk klaksonu .
- To baw sie dobrze .
- Dzięki . Nara .
Wyszłam z domu i zobaczyłam czarne lamborgini . Za kierownicą siedziała zapewne mama Jasmine , ponieważ rozpoznałam ją na siedzeniu obok . Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy z miejsca .
- Hej .
- Cześć . Dzień dobry - zwróciłam sie do mamy Jasmine.
- O Dayi . To moja mama .
- Hej . Hope Nicolaman . Miło mi ciebie poznać .
- Dayana Jordan i wzjemnie .
Po kilku minutach auto stanęło na parkingu znajdującym się przy galerii .
- Bawcie się dobrze .
Jasmi i ja wyszłyśmy z samochodu i kierowałyśmy się do głównego wejścia galerii .
- Masz kartę kredytową ?
- Pewnie .
                                    ***
- Nie przesadziłyśmy ? - zaśmiałam się patrząc na nas obładowane torbami .
- No coś ty . - zaśmiała sie Jasmi . - Ej . Może wybierzemy się do kina ?
- Świetny pomysł .
Szłyśmy zatłoczoną galerią . Wjechałyśmy windą na góre i kierowałyśmy sie do kina.
- Na co idziemy ?
- Może na " Step up 2 " ?
- Ok . Tanio . Tylko 12 dolców za bilet ..
Stanęłyśmy w długaśnej kolejce . Kiedy była nasza kolej zapłaciłyśmy za bilety i kupiłyśmy kuebełek pop-corn'u . Podczas seansu przypadkowo położyłam ręke na podłokietniku Jamine . Zauważyła pierścionek od Luci .
- Śliczny pierścionek . Gdzie  kupiłaś ?
- Pewna osoba mi go dała . No bo wiesz ...- zająkałam się . - Ja i Luca oficjalnie od wczoraj ze sobą chodzimy ...
- Naprawde ? Jakie to słodkie . Pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka .
- Dzięki .
- Ale musze ci coś powiedzieć ...
- Co ?
- Bo kiedyś Luca i Chelsea byli razem . Byli w sobie strasznie zakochani .
- Ale przecież on ma o niej złe zdanie .
- Tylko dlatego , że go zdradziła . Kto wie , gdyby nie to może byliby jeszcze razem . Chelsea i tak nadal coś do niego czuje .
- To straszne . Kiedy to się stało .?
- Jakiś rok temu . Tylko prosze , nie mów nic Luce .
- Ok .
Gdy film się skończył wyszliśmy z sali kinowej . Powoli kierowałyśmy sie do wyjścia . Była godzina druga po południu . Zadzwoniłam do Luci .
- Halo .
- Cześć kochanie .
- Hej misiu . Co tam ?
- Właśnie wracam z Jamsine z zakupów .
- Fajnie , ciesze sie , że sie przyjaźnicie .
- Ja też .
- Kiedy będziesz w domu ?
- Około trzeciej , wpadnij .
- Ok , nara .
- Pa .
- Z kim rozmawiałaś ? - zapytała zaciekawiona Jami .
- Z Lucą  .
- Ahamm .
Około trzeciej siedziałam na kanapie oglądając film komediowy . Usłyszałam , że ktoś puka do drzwi  . Wstałam i otworzyłam . Moje przeczucie nie kłamało - był to Luca .
- Hej kotku . - złapał mnie w pasie i podniósł do góry .
- Cześć , nie uwierzysz jakie cudeńcka razem wypatrzałyśmy . Wchodź szybko do środka , zaraz ci wszystko pokaże . - wpuściałam Luce do środke .
- Ale najpierw .....
- No ?
- Pocałuj mnie .
- Ooo O - powiedziałam uroczo i pocałowałam go .
_____________________________________________
 I jak moi koffani x p
Wydaje mi sie jak gdyby nikt wogóle tego nie czytał .
Czekam na komentarze .... Opłaca sie dalej pisać ?
ktoś to w ogóle czyta ?????

Uwaga ! Nowa postać !

Dodam jedną nową postać , która sie pojawi w opowiadaniu ....
Jest to przyrodni brat Luci .... Wraca on z słonecznej Florydy gdzie chodził do specjalnego colleuge'u .... [ sorka nie wiem jak sie poprawnie pisze xp ]
Oto on :
Bryan Smith [ jak mówiłam wcześniej jest to przyrodni brat Luci więc nie dziwcie sie że inne nazwisko ; ] ]

6 stycznia 2012

Rozdział 6 .

Szliśmy alejami parku , ale nikogo tak za bardzo nie było . Dziwne ... Nagle Luca sie zatrzymał .
- Prawie bym zapomniał ... - złapał sie za głowe .
- Czego ?
- Poczekaj . - Luca złapał mnie za ręke .
- Ale o co chodzi ?
- Dayano Jordan ...
- Tak ?
Wygrzebał ze swojej szarej bluzy czerwone pudełeczko w kształcie muszelki .
- Czy ty ... - nie chciałam mu przerywać , to było takie słodkie - Czy ty będziesz moją dziewczyną ?
Odjęło mi mowe . Nie wiedziałam co mam powiedzieć . Czułam , że miałam zakłopotaną minę .
- Jeśli nie , powiedz ...
- Nie .. - Luca nie dał mi dokończyć .
- Tak myślałem ... - powiedział z westchnieniem  .
- Nie Luca, to nie tak jak myślisz.
- A jak ?
- Luca ja ... ja jestem teraz chyba najszczęśliwszą osobą na świecie .
- To znaczy , że sie zgadzasz ?
- No oczywiście , że tak . Ty głuptasku .
Zbliżył sie do mnie . Jego usta dotknęły moich warg  . To było takie magiczne . Odsunął sie , a ja otworzyłam oczy .
- Kocham cie !
- Ja ciebie też .
- W końcu moge to powiedzieć głośno . Kocham cie - powiedział już szeptem i znów mnie pocałował .
- Ja ciebie też - przerwałam .
- Ooo .... A to dla ciebie ... -  wyjął z pudełeczka śliczny , srebrny pierścionek z małym , białym kryształkiem.
- Dziękuje , jest śliczny .. ale nie musiałeś ...
- Ale chciałem - uśmiechnął sie uroczo .
Wzięłam od Luci pierścionek i wsunęłam na palec wskazujący .Zaskakująco pasował idealnie .
- A tak na prawde , to skąd wiedziałeś , że będzie pasować ?
- Dwa tygodnie temu , gdy byłem u ciebie i był też Ryan , to ukradkiem wyszedłem i podpytałem twoją mame
 - Ah - w tym momencie nie wiedziałam co powiedzieć . Bez zastanowienia wyskoczyłam z głupim tekstem - Wiesz może , która godzina ?
- Dochodzi czwarta - powiedział chowając samsunga do kieszeni bluzy .
- To co ?  Może byśmy kierowali sie w stronę domu ?
- Jak chcesz .
Szliśmy w ciszy . Słońce zachodziło od strony północnej . Luca trzymał ręke na moim ramieniu . Po 20 minutach staliśmy pod drzwiami mojego domu . Drzwi z łatwością sie otworzyły , lecz myślałam , że będzie wręcz przeciwnie . Mamo krzątała sie po kuchni i rozmawiała z kimś . Jak zwykle z Jenny . Pożegnałam sie z Lucą i kierowałam sie w strone kuchni . Zastanawiałam sie  " Gdzie Ryan ? ". Ujrzałam go na kanapie w salonie . Był ubrany w czarne rurki i niebieską koszule w krate .
- Cześć kochanie. - powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło .
- Hej .
- Co tam ?
- Mamo , ja ide na góre . Jestem strasznie zmęczona . Chodź Ryan . Doszłam do schodów i czekałam na Ryana . Po kilku sekundach wchodziliśmy do pokoju . Ryan usiadł w fioletowym fotelu , a ja wzięłam gitare do rąk .
- Będziesz grac ?
- Nie wiem .
Zaczęłam brzdąkać melodie piosenki Teenage  Dream Katy Perry . Po chwili zaczęłam śpiewać . Ryanowi sie chyba podobało , bo cały czas sie uśmiechał w moim kierunku .
- I jak ?
- Świetnie . - uśmiechnął sie uroczo , po chwili odwzajemniłam uśmiech .
 #########
 I jak ? Przepraszam że tak długo musieliście czekać ...
Czekam na komki ... Opłaca sie dalej pisać  ? ; ]