30 grudnia 2011

Rozdział 5 .

Wyszłam szybko z klasy nie zwracając uwagi na Luce . Zabrałam wszystko z szafki i kierowałam sie do głównego wyjścia szkoły , kiedy usłyszałam znajomy głos , był to głos Luci .
- Dayana , zaczekaj ! - zatrzymałam sie otwierając drzwi od szkoły . Luca dobiegł do mnie . - Dayana ...
- Co?
- Poszłabyś ze mną na jakiegoś shake , czy coś ?
- Z chęcią . Dobrze mi to zrobi po takim dniu . Ale jest jedna zasada ...
- Jaka ?
- Ty stawiasz ....
- No ok .
- Tylko zadzwonie do mamy , żeby sie niepkoiła .
- Spoko .
Wyciągnęłam telefon z tylniej  kieszeni jeansów i wybrałam numer do mamy .
- Halo ?
- Cześć mamo , Yyy .... ja będe w domu gdzieś za 30 ,40 minut, ok ?
- No dobrze , ale gdzie idziesz ?
- Chciałam iść z Lucą na shake albo coś .
- Okej , idź .
- Dzięki mamo , na razie . 
- Pa .
- I co ? - pyta zaciekawiony Luca .
- Zgodziła sie .
Wyszliśmy poza tereny szkoły . Było po godzinie pierwszej po południu ,na mieście nie było zbyt wiele ludzi . Promienie wrześniowego słońca przedzierały sie przez szare , ponure chmury . Szliśmy przez leje parku . Gdzie nie gdzie na ziemi leżały złote i pomarańczowe liście .
- To co gdzie idziemy ? - zapytałam .
- Nie wiem , może do McDonalda ? - zaproponował .
- Nie , nie nawidze tej knajpy . Może KFC ?
- Jak tylko chcesz .
- Wiesz ...
- Co ?
- Jest jeden problem .
- Jaki ?
- Nie znam drogi do KFC .... -zaśmiałam sie słodko . 
- No to musze poprowadzić - uśmichnął sie uroczo .
- Nie uwierzysz jak ci powiem ...
- Ale co ?
- Namówiłam w koncu mame żeby nauczyła mnie grać na gitarze  . Czasami razem pogrywamy coś , a ja śpiewam . Mama gra na swojej starej , a ja mam nową .
- To extra .
- Bardzo sie ciesze z tej gitary . Jest cała czarna , taka jaką chciałam .
- Może byś kiedyś mi coś zagrała ?
- No nie wiem . Jestem chyba zbytnio wstydliwa .
- No weź  , wiem , że dasz rade.
- O jesteśmy już na miejscu . - powiedziałam widząc logo KFC na dużym wierzowcu .
- Prosze - Luca otworzył mi drzwi i wszedł za mną .
- Dzięki , gdzie siadamy ?
- Nie wiem . Może tam przy oknie .
- Ok .
Usiedliśmy przy stoliku na przeciw siebie . Wyczułam , że jego spojrzenie ląduje na mnie , a konkretniej spoglądał w moje oczka , myśląc , że tego nie wiem .
- To co zamawiamy ? - przerwałam panującą cisze.
- Ja chyba sobie zamówie hamburgera , jestem strasznie głodny ... A ty ?
- Poprosze waniliowego shake i frytki ...
- Z solą czy ketchupem ?
- Z solą .
- Ok .
Spojrzałam na wyświetlacz X-perii . Podobno jakaś jedna nieodebrana wiadomość . Odblokowałam telefon i przeczytałam wiadomość od mamy .
< Hej córciu , kiedy wracasz ? Źle sie poczułam więc jade do lekarza , aby przepisał mi jakieś leki . Jakwrcisz dodomu zadzwoń lub napisz. Prosze odpisz . >
" Biedna mama " - pomyślałam .  Nie zamierzałam napisać jej o jedynce więc szybko wystukałam na dotykowym ekranie odpowiedź .
< Mam nadzieje , że wszystko będzie ok , napewno zadzwonie . >

1 komentarz:

  1. Fajniee tu . < 3
    świetne to , i jestem zaskoczono że aż tak podoba ci się mój blog . : *
    Obserwuje . < 33

    OdpowiedzUsuń

dziękuje za chociaż jeden komentarzyk ♥ ; ]