22 grudnia 2011

Rozdział 1.

- Dayana , wstawaj . Jesteśmy na miejscu .
Usłyszałam głos mamy , opierając głowę na tylniej szybie samochodu . Za oknem szyby ujrzałam rażące mnie w oczy wrześniowe słońce . Wyszłam z samochodu i zobaczyłam nieduży , kremowy domek z czarnym dachem.
- I jak wam sie podoba ? - pyta tata zamykając jaguara .
- Cudownie .- powiedziała mama nabierając świeżego powietrza bryzy do płuc .
- Jaka to dokładnie miejscowość ? - zapytałam pocierając zaspane oczy .
- Jesteśmy w Los Angeles w Kalifornii .
- Super . Zawsze słyszałam jakie extra jest L.A. no i cała Kalifornia . Żałuje tylko , że musiałam opuścić Christine i Hayley .
- Nam też przykro , że musieliśmy opuścić St. Joseph , ale wiesz Dayana jak bardzo z tatą chcieliśmy przeprowadzić do miasta nad oceanem  i prowadzić restauracje.
- Wiem mamuś , też bardzo chce , a właściwie już nie , bo już mieszkam , ale w starej szkole tak wiele osiągnęłam ...
- Okej dziewczyny . Przestańcie . Chodźmy do środka .
Weszliśmy do domu . Po prawej stronie we wgłębieniu była kuchnia w białych , nowoczesnych meblach z czarnym , marmurowym blatem . Po środku znajdowała sie wyspa kuchenna z wysokimi krzesłami. Przy kuchni stał podłużny stół na osiem osób  . Dalej stały dwie , białe , skórzane kanapy , a po środku stał mały , drewniany stoliczek . Na przeciw sof , na ścianie wisiała 52 calowa plazma . Obok niej stał duży kaktus . Na wprost drzwi było wyjście na taras i podwórko . Po prawej stronie było biuro , łazienka i drewniane schody prowadzące na góre . Nie mogłam wytrzymać i musiałam w końcu zapytać .
- Mamo , gdzie mój pokój ?
- Pierwsze drzwi po prawej .
Wbiegłam szybko po schodach zostawiając rodziców w tyle . Weszłam do pokoju . Był pomalowny na neonowy , czerwony kolor . Pomyślałam " Rodzice mi napewno zmienią kolor " . Nie było w nim mebli , ponieważ jutro mamy iść je kupywać . Wyjrzałam za jedno z trzech okien i chyba z 5 minut przyglądałam sie naszemu podwórku i oddalonemu o kilka metrów oceanu. Zamyśliłam się - Czy kiedyś tu sie odnajde , czy znajde przyjaciół i same czarne myśli ..
- I jak ? Podoba się ? - podskoczyłam na dźwięk głosu taty.
- Drzwi były otwarte ? - zapytałam  nie słysząc wcześniej otwierania drzwi .
- Nie . Są bezdźwiękowe . - odpowiedział . " O to może przydać się na później " pomyślałam. - No , a wracając do tematu : To jak ci sie tu podoba ?
- Jest super . To znaczy jak kupimy meble i pomalujemy pokój na inny kolor .
- A jaki byś chciała ?
- Nie wiem . Może wrzosowy , oliwkowy lub poprostu pomarańczowo - słoneczny  . A tato , czemu ta zasłona tam wisi ? - wskazałam na czarną zasłonę w głębi pokoju .
- To ? A to jest niespodzianka ... - powiedział tajmniczo . - Jedyna  w domu masz balkon . Widok jest na ocean .
- To extra .
- No i plus ... Mamy swoje patio .
- Co ty nie powiesz . Naprawdę ?
- No jasne . Byle jakiego domu bym nie wybrał .
- A i mam jeszcze jedno pytanko .
- Tak ?
- Gdzie będziemy dziś spać ? - zapytałam myśląc ,  że w domu są zaledwie dwie kanapy i jedynaście krzeseł.
- W samochodzie mamy dwa materace , więc my z mamą mamy gdzie spać - śmieje sie tata .
- Spokojnie , ty jeszcze masz dwie kanapy .
                                                     ******
- Dobranoc Córciu .
- Doberj nocki na tych materacach . - zaśmiałam się leżąc na mało wygodnej skórzanej kanapie .
- No wyśpijcie się , bo jutro idziemy wybierać meble i może jakieś farby i tapety .
Zasnęłam z myślą , że już po weekendzie musze iść do nowej szkoły .

Obudziłam się po dziewiątej słysząc jak rodzice rozmawiają w kuchnii  .
- Dziendoberek . - powiedziałam z uśmiechem na twarzy wchodząc do kuchni.
- Hej słońce . Chcesz kanapeczki z pomidorem czy ogórkiem ?
- Z pomidorkiem poprsze . A mamo gdzie tu znajde lustro żeby sie pomalować ?
- W łazience .
- Córcia .. A po co ty się w ogóle chcesz malować ?
- Żeby sie komuś spodobać . - już chciałam wyjść z bananem na twarzy kiedy tata mnie zatrzymał .
- Ej , ej masz zaledwie piętnaście lat .
- Oj tato . Chyba nie chcesz żebym zestarzała sie w samotności , a poza tym chce tylko maznąć sie eyelainerem .
- No okej . Idź już . Tylko szybko , zaraz jedziemy do meblowego .
- Ok , postaram sie.
Łazienka była wyłożona brązowymi i kremowymi kafelkami . Spodobało mi sie lustro . Było chyba na pół ściany . Wcisnęłam sie w granatowe rurki , białą koszulke z nadrukiem i czerwno - białą bejsbolówkę . KLIK
Maznęłam sie szybko czarnym eylainerem i błyszczykiem . Włosy wyprostowałam prostownicą . Po około dwudziestu minutach wyszłam z łazienki .
- No co tak długo ?
- Jeszcze musze zjeść śniadanie - powiedziałam z bananem na twarzy .
- To szybko - ponagła mnie mama zakładając buty.
- Już , już .
Wzięłam gryza kanapki i zakładałam ukochane czerwne trampki . Włożyłam swoją X-perie do tylniej kieszeni i mogłam wychodzić razem z rodzicami .
                                    ***
Wieczorem siedziałam na balkonie otulona w koc . Pijam herbatę , obserwowałam wielkie fale na oceanie i rozmyślałam o swoim dziwnym śnie .
- Hej słońce - powiedziła mama wchodząc na balkon - Co tutaj robisz ?
- A tak siedze i myśle
- Mogę się przysiąśc ?
- Jasne . Yyyy ... mamo , mogę cie o coś zapytać ?
- Tak , a o co chodzi ?
- No bo wiesz . Dziś w nocy śnił mi się chłopak ...
- Dayana , zakochałaś sie ?
- Nie . Nie wiem . Nawet nie znam tego chłopaka ...
- A jak wyglądał ?
- Widziałam go tylko do ramion . Miał takie blond włosy i śliczne niebieskie oczka .
- Wiesz sama nie wiem .  Nigdy ci nie mówiłam , ale jeszcze jak ciebie nie było , to ja ... ja byłam wróżką .
- Serio ?
- Tak .
- To może coś wyptarzysz z moejej dłoni . ?
- Nie wiem czy wyjdzie . Ale spróbowac można , daj dłoń .
Zrobiłam tak jak kazałam. Przypatrywała sie moim linią papilarnym bardzo długo .
- I co ? Widzisz coś ?
- Chłopak ma na imie Luca . Chyba , nie wiem . Najprawdobodobnie poznasz go w poniedziałek alb we wtorek . Nie wiem czy się sprawdzi , bo od 10 lat nie wróżyłam z dłoni .
- A wyczytałaś może co nas będzie łączyć .?
- Dayana. Tak bardzo chcesz mieć chłopaka ?
- Nie , poprostu ciekawi mnie czy będe miała kolege czy coś ...
- Aaa... Okej córcia . Do łóżka .Dochodzi 23 . Książyc świeci , gwiazdy płoną. Ja ide do taty  , a ty do łóżka.
- Okej .
Mama wyszła . Ja zabrałam manatki i weszłam do pokoju . Wzięłam błękitną pidżame i poszłam do łazienki . Wyleżałam sie w wannie aż tak długo , że mama kazał mi wychodzić . Chyba w pół do 24 leżałam w łóżku . Zasnęłam z myślą o chłopaku o imieniu Luca.
           ####################################################################
Jak wam sie podobało  ? Opłaca sie pisać dalej . mam już gotowy rozdział 2 i niedługo 3 ....

1 komentarz:

  1. B. fajne! niestety trochę błędów ortograficznych, ale spoko ;) Zapraszam na mojego bloga

    rozwijamskrzydla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

dziękuje za chociaż jeden komentarzyk ♥ ; ]