- Ej Dayana ! Zaczekaj ! - usłyszałam na korytarzu głos Luci . Zatrzymałam sie .
- Hej .
- Cześć . To dziwne , minęły dwa tygodnie szkoły i tak dużo nauki.
- No , szczerze - nie przepadam za szkołą .
- A kto przepada ? - zaśmiał sie . - Zjesz ze mną lunch ?
- Z miłą chęcią .
Weszliśmy do stołówki . Wzięłam sałatkę owocową .
- Gdzie siadamy ?
- Chodźmy na dwór . Póki jeszcze ciepło .
- Ok .
Zaczęłam mieszać plastikowym widelczykiem w sałatce .
- Chcesz coś do picia ?
- A co ?
- Idę po colę , chcesz ?
- Jasne .
Zaczęłam wyjadać truskawki patrząc jak Luca znika w tłumie . Po dwóch minutach wrócił z dwoma kubeczkami coli .
- Prosz .
- Dzięki .
- Siemka ślicznotko . Co tam jesz ? - Dawid podbiegł do mnie i objął mnie w pasie .
- Ej , ej łapy przy sobie ! - krzyknął Luca . Dawid szybko mnie zostawił i usiadł obok tak , że stykaliśmy sie ramionami .
- Co teraz macie ?
- Ja angielski .
- A ty Luca ?
- Matma .
- Yeah ! - krzyknął Dawid - Mam ze ślicznotką !
- Dawid ! Lepiej mnie nie wkurzaj ! - warknęłam na niego .
- Ok , spoko .
- O cholera . Już dzwonek , a prawie nic nie zjadłam - powiedziałam.
- Chodź Dayi idziemy na anglika . - powiedział Dawid kładąc ręke na moim ramieniu .
- Eee , łapy precz ! - powiedziałam kręcąc przecząco palcem - I nie mów tak do mnie .
- Ok , ok .
- To do zobaczenia Luca ! - krzyknęłam z oddali .
- Na razie ! - odkrzyknął z korytarza .
Doszliśmy do sali od angielskiego . Była to chyba sala 206 , czyli II piętro .
- Dayana , moge sie dosiąść ?
- Jasne .
Dawid usiadł obok mnie . Przez chwilę zagłębiłam się w jego niebieskich oczach . Wpatrywanie przerwała mi jakaś lalunia .
- Ej , nowa ! Spadaj ! To moje miejsce ! - krzyknęła.
- A niby kim ty jesteś ?
- Ja ? - zapytała oburzona - To ty nie wiesz kim ja jestem ?! Hello , jestem Chelsea Brown .
- O , to ty jesteś tą dzianą , przemondrzałą lalunią , o której Luca mi opowiadał .
- Luca Whitkes ? To on tak o mnie powiedział ? - Chelsea była lekko załamana , ale miałam to gdzieś .
- Tak , właśnie on !
Chelsea wybiegła z płaczem z klasy .
- Niezła jesteś ! - powiedział Dawid .
- Ale w jakim sensie ? - zaśmiałam sie .
- We wszystkich . Przybij ! - przybiłam z Dawidem piątke , gdy nauczycielka weszła do klasy .
- Dzień dobry klaso . - powiedziała znudzona jakby w ogóle nie chciała mieć z nami lekcji . Chociaż to prawda . Klasa na jej rzekomo miłe dzień dobry nie odpowiedziała . Chłopacy z tylnich ławek pisali do siebie sms- y , więc baba zrobiła kartkówkę z tematu , którego nie było wcześniej . Po około 10 minutach czytała już oceny .
- Dawid Stuard - 2 minus .
- Dayana Jordan - 1 ....
Nareszcie zadzwonił dzwonek .
- Za co jedynke dostałam ? ! - rzuciłam sie na Dawida .
- Nie wiem , ja nawet dostałem dwóje .
- Przecież sie uczyłam , tylko nie bierz mnie za kujonke . Mam plan ...
- Jaki ?
- Ide do niej . Nie ma innego sposobu , idziesz ze mną ?
- Pewnie .
Doszliśmy do pokoju nauczycielskiego . Siedziała tam popijając herbate i rozmawiając z panem od matmy . Grzecznie zapukałam i weszłam do środka.
- Dzień dobry .
- Dayana , a ty czego tu szukasz ?
- Ja mam do pani sprawę .
- Do mnie ? A niby jaką ?
- Bo właściwie ja sie uczyłam z tego tematu co była kartkówka , więc dlaczego dostałam jedynke .
- A co ty ode mnie chcesz drogie dziecko .
- Prosze tak do mnie nie mówić . Dlaczego dostałam jedynke , uczyłam sie z tego rozdziału .
- No bo ..
- Bo co ?
- Po pierwsze - nie pyskuj , a po drugie - nie lubie cie i tyle.
- I tylko za to dostałam jedynke ?
- Prawde mówiąc - Tak ...
- Chodź Dawid , spadamy !
- Ok .
Pociągnęłam Dawida za rękaw bluzy i powędrowałam do swojej szafki . Z wściekłością rzuciłam książki od angielskiego do środka.
- Hej , Dayana , co sie stało ? - podszedł do mnie .
- A nic ...
- No powiedz - złapał mnie za ramie i uśmiechnął sie lekko .
- No okej . - opowiedziałam całe zajście Luce .
- No to naprawde głupie .
- Głupie ? ! Chore psychicznie ! Baba powinna sie leczyć .
- Dobra . Nie denerwuj sie już tak . To będzie wasza ostatnia lekcja ?
- Taa , biologia - powiedziłam już troche opanowana .
- O kurcze . Ja mam jeszcze informatyke i francuski .
Gadaliśmy już o przeróżnościach , kiedy rozległ sie dzwonek . Wszyscy rozeszli się do klas . Poszłam z Lucą do sali 305 , czyli III piętro . Spóźniliśmy sie chyba z dwie minutki .
- Dzień dobry , przepraszamy za spóźnienie - Luca przepraszał , a ja stałam obok niego zakłopotana .
- Dzień dobry , prosze siadać .
Zajęliśmy przedostatnią ławke .
- Jordan i Whitkes ... Macie wpisane spóźnienie .
" Jakiś pechowy ten dzień " powiedziałam sobie w myślach . Całą lekcje Doubtfive przynudzała o ciele człowieka . Zadała mase ćwiczeń . Nareszcie rozległ sie dzwonek . To przetrzymała nas jeszcze z 5 minut. W końcu nas wypuściła .
fajny tekst! :)
OdpowiedzUsuń