Nie wiem czy wiecie , ale słyszeliście o A.C.T.A ? Chcą usunąć kilka stron w necie i wg , bd nas kontrolować co piszemy , gdzie i kiedy .... Ale powróćmy do tematu ... Zawieszam bloga na dobre . Bardzo was przepraszam . Zastanawiałam się czy ogólnie nie usunąć bloga . Czekam na komentarze od was waszej opinii . Usunąć bloga ? Co z dalszymi losami Dayany ? Jak bd usuwać napewno was powiedomie . Drugim powodem czemu zawieszam jest szkoła . Idzie mi tak pół na pół . Musze bardziej przykładać się do nauki . ; [ ....
Zawieszam conajmniej do lutego .... Pa !
Może jeszcze tu napisze ...
Do zobaczenia .
+
wielkie przepraszam ♥
23 stycznia 2012
18 stycznia 2012
Epilog + przepraszam ..
Dawid obserwował mnie cały czas swoimi pięknymi , czekoladowymi oczkami .
- To czemu nie ma mojego skarba od trzech dni w szkole . W ogóle sie ze mną nie kontaktował , ani telefnicznie , nawet sms'a nie wysłał .
- Spokojnie Dayana . Jest absolutnie zdrów . Nie ma go , ponieważ jego przyrodni brat wrócił .
- Jak to ? To on ma brata ? Nic mi o tym nie mówił . - w tej chwili poczułam , że zawiodłam się na Luce . - Ale skąd wrócił ? - w głowie miałam tysiąc nie zadanych pytań - Opowiedz mi coś o nim . Jeżeli wiesz .
- Ma na imie Bryan . ma 17 lat . Rok temu wyjechał do jakiegoś colleug'u w Hollywood w stanie Floryda.
- Wiem . Geografi to ty mnie nie ucz .
- No i tydzień temu wrócił .
- Szkoda mi tylko ciebie .... Twój własny chłopak nie powiedział ci , że ma przyrodniego brata .
- Wiem . Też się trochę zawiodłam ...
_______________________________________
U góry napisałam wam epilog nowego rozdziału . Przepraszam was , ale nie będe teraz miała czasu aby dodać nowy rozdział ... Wiecie - szkoła . Cały tydzień sprawdziany i wg . Zaglądajcie na bloga co dziennie . postaram się coś dodać ; D
Tylko napiszcie mi wogóle czy dalej opłaca sie to pisać ? Bo bez sensu gdybym pisała a i tak nikt by tego nie czytał jak mi sie wydaje .... ; O
Przykro mi ....
- To czemu nie ma mojego skarba od trzech dni w szkole . W ogóle sie ze mną nie kontaktował , ani telefnicznie , nawet sms'a nie wysłał .
- Spokojnie Dayana . Jest absolutnie zdrów . Nie ma go , ponieważ jego przyrodni brat wrócił .
- Jak to ? To on ma brata ? Nic mi o tym nie mówił . - w tej chwili poczułam , że zawiodłam się na Luce . - Ale skąd wrócił ? - w głowie miałam tysiąc nie zadanych pytań - Opowiedz mi coś o nim . Jeżeli wiesz .
- Ma na imie Bryan . ma 17 lat . Rok temu wyjechał do jakiegoś colleug'u w Hollywood w stanie Floryda.
- Wiem . Geografi to ty mnie nie ucz .
- No i tydzień temu wrócił .
- Szkoda mi tylko ciebie .... Twój własny chłopak nie powiedział ci , że ma przyrodniego brata .
- Wiem . Też się trochę zawiodłam ...
_______________________________________
U góry napisałam wam epilog nowego rozdziału . Przepraszam was , ale nie będe teraz miała czasu aby dodać nowy rozdział ... Wiecie - szkoła . Cały tydzień sprawdziany i wg . Zaglądajcie na bloga co dziennie . postaram się coś dodać ; D
Tylko napiszcie mi wogóle czy dalej opłaca sie to pisać ? Bo bez sensu gdybym pisała a i tak nikt by tego nie czytał jak mi sie wydaje .... ; O
Przykro mi ....
16 stycznia 2012
Rozdział 7 .
Obudził mnie dzwonek X-perii . Zobaczyłam , że jest już po dziesiątej rano . Zdziwiłam sie , ponieważ dzwoniła Jasmine.
- Halo ? - powiedziałam na pół przytomna .
- Cześć Dayana , tu Jasmine ... Miałam dla ciebie taką małą propozycje ...
- Jaką ? - ziewnęłam .
- Wybrałabyś sie ze mną do jakiegoś centrum handlowego lub galerii ?
- Z chęcią .
- To co ? Podjade po ciebie po jedynastej . Okej ?
- Ok .
Jasmine sie rozłączyła , a ja szybko zerwałam sie z łóżka . " Mam tylko godzinę " - pomyślałam . Za oknem świeciło słońce , lecz wiał lekko wiatr . Ubrałam się neonowe , niebieskie rurki , żółty T-shirt z nadrukiem , wisiorek i buty emu :
Oczy pomalowałam czarnym eyelainerem a usta maznęłam błyszczykiem. Zeszłam na dół . Mam piła kawę i oglądała program informacyjny . Informacje = nuda .
- Cześć .
- Siemka mam .
- Gdzieś się wybierasz ?
- Taa ... Ide z Jasmine do galerii .
- Aha . Weź klucze , bo ja niedługo ide do taty , do restauracji , nie wiem kiedy wróce . Zapewno późno .
- Ok . Dasz mi łyczka ? - spojrzałam błagalnie na mamę .
- Ja pije kawę .
- Oj tam , oj tam . Wiesz , że kocham kofeinę .
- Wiem , wiem , ale nie przesadnie .
- Oj tam , oj tam . - wzięłam od mamy kubek i napiłam sie letniej kawy .
- Dzięki .
- Nie ma za co . - powiedziała dziwnym tonem .
- O to pewnie po mnie . - powiedziałam słysząc dźwięk klaksonu .
- To baw sie dobrze .
- Dzięki . Nara .
Wyszłam z domu i zobaczyłam czarne lamborgini . Za kierownicą siedziała zapewne mama Jasmine , ponieważ rozpoznałam ją na siedzeniu obok . Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy z miejsca .
- Hej .
- Cześć . Dzień dobry - zwróciłam sie do mamy Jasmine.
- O Dayi . To moja mama .
- Hej . Hope Nicolaman . Miło mi ciebie poznać .
- Dayana Jordan i wzjemnie .
Po kilku minutach auto stanęło na parkingu znajdującym się przy galerii .
- Bawcie się dobrze .
Jasmi i ja wyszłyśmy z samochodu i kierowałyśmy się do głównego wejścia galerii .
- Masz kartę kredytową ?
- Pewnie .
***
- Nie przesadziłyśmy ? - zaśmiałam się patrząc na nas obładowane torbami .
- No coś ty . - zaśmiała sie Jasmi . - Ej . Może wybierzemy się do kina ?
- Świetny pomysł .
Szłyśmy zatłoczoną galerią . Wjechałyśmy windą na góre i kierowałyśmy sie do kina.
- Na co idziemy ?
- Może na " Step up 2 " ?
- Ok . Tanio . Tylko 12 dolców za bilet ..
Stanęłyśmy w długaśnej kolejce . Kiedy była nasza kolej zapłaciłyśmy za bilety i kupiłyśmy kuebełek pop-corn'u . Podczas seansu przypadkowo położyłam ręke na podłokietniku Jamine . Zauważyła pierścionek od Luci .
- Śliczny pierścionek . Gdzie kupiłaś ?
- Pewna osoba mi go dała . No bo wiesz ...- zająkałam się . - Ja i Luca oficjalnie od wczoraj ze sobą chodzimy ...
- Naprawde ? Jakie to słodkie . Pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka .
- Dzięki .
- Ale musze ci coś powiedzieć ...
- Co ?
- Bo kiedyś Luca i Chelsea byli razem . Byli w sobie strasznie zakochani .
- Ale przecież on ma o niej złe zdanie .
- Tylko dlatego , że go zdradziła . Kto wie , gdyby nie to może byliby jeszcze razem . Chelsea i tak nadal coś do niego czuje .
- To straszne . Kiedy to się stało .?
- Jakiś rok temu . Tylko prosze , nie mów nic Luce .
- Ok .
Gdy film się skończył wyszliśmy z sali kinowej . Powoli kierowałyśmy sie do wyjścia . Była godzina druga po południu . Zadzwoniłam do Luci .
- Halo .
- Cześć kochanie .
- Hej misiu . Co tam ?
- Właśnie wracam z Jamsine z zakupów .
- Fajnie , ciesze sie , że sie przyjaźnicie .
- Ja też .
- Kiedy będziesz w domu ?
- Około trzeciej , wpadnij .
- Ok , nara .
- Pa .
- Z kim rozmawiałaś ? - zapytała zaciekawiona Jami .
- Z Lucą .
- Ahamm .
Około trzeciej siedziałam na kanapie oglądając film komediowy . Usłyszałam , że ktoś puka do drzwi . Wstałam i otworzyłam . Moje przeczucie nie kłamało - był to Luca .
- Hej kotku . - złapał mnie w pasie i podniósł do góry .
- Cześć , nie uwierzysz jakie cudeńcka razem wypatrzałyśmy . Wchodź szybko do środka , zaraz ci wszystko pokaże . - wpuściałam Luce do środke .
- Ale najpierw .....
- No ?
- Pocałuj mnie .
- Ooo O - powiedziałam uroczo i pocałowałam go .
_____________________________________________
I jak moi koffani x p
Wydaje mi sie jak gdyby nikt wogóle tego nie czytał .
Czekam na komentarze .... Opłaca sie dalej pisać ?
ktoś to w ogóle czyta ?????
- Halo ? - powiedziałam na pół przytomna .
- Cześć Dayana , tu Jasmine ... Miałam dla ciebie taką małą propozycje ...
- Jaką ? - ziewnęłam .
- Wybrałabyś sie ze mną do jakiegoś centrum handlowego lub galerii ?
- Z chęcią .
- To co ? Podjade po ciebie po jedynastej . Okej ?
- Ok .
Jasmine sie rozłączyła , a ja szybko zerwałam sie z łóżka . " Mam tylko godzinę " - pomyślałam . Za oknem świeciło słońce , lecz wiał lekko wiatr . Ubrałam się neonowe , niebieskie rurki , żółty T-shirt z nadrukiem , wisiorek i buty emu :
Oczy pomalowałam czarnym eyelainerem a usta maznęłam błyszczykiem. Zeszłam na dół . Mam piła kawę i oglądała program informacyjny . Informacje = nuda .
- Cześć .
- Siemka mam .
- Gdzieś się wybierasz ?
- Taa ... Ide z Jasmine do galerii .
- Aha . Weź klucze , bo ja niedługo ide do taty , do restauracji , nie wiem kiedy wróce . Zapewno późno .
- Ok . Dasz mi łyczka ? - spojrzałam błagalnie na mamę .
- Ja pije kawę .
- Oj tam , oj tam . Wiesz , że kocham kofeinę .
- Wiem , wiem , ale nie przesadnie .
- Oj tam , oj tam . - wzięłam od mamy kubek i napiłam sie letniej kawy .
- Dzięki .
- Nie ma za co . - powiedziała dziwnym tonem .
- O to pewnie po mnie . - powiedziałam słysząc dźwięk klaksonu .
- To baw sie dobrze .
- Dzięki . Nara .
Wyszłam z domu i zobaczyłam czarne lamborgini . Za kierownicą siedziała zapewne mama Jasmine , ponieważ rozpoznałam ją na siedzeniu obok . Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy z miejsca .
- Hej .
- Cześć . Dzień dobry - zwróciłam sie do mamy Jasmine.
- O Dayi . To moja mama .
- Hej . Hope Nicolaman . Miło mi ciebie poznać .
- Dayana Jordan i wzjemnie .
Po kilku minutach auto stanęło na parkingu znajdującym się przy galerii .
- Bawcie się dobrze .
Jasmi i ja wyszłyśmy z samochodu i kierowałyśmy się do głównego wejścia galerii .
- Masz kartę kredytową ?
- Pewnie .
***
- Nie przesadziłyśmy ? - zaśmiałam się patrząc na nas obładowane torbami .
- No coś ty . - zaśmiała sie Jasmi . - Ej . Może wybierzemy się do kina ?
- Świetny pomysł .
Szłyśmy zatłoczoną galerią . Wjechałyśmy windą na góre i kierowałyśmy sie do kina.
- Na co idziemy ?
- Może na " Step up 2 " ?
- Ok . Tanio . Tylko 12 dolców za bilet ..
Stanęłyśmy w długaśnej kolejce . Kiedy była nasza kolej zapłaciłyśmy za bilety i kupiłyśmy kuebełek pop-corn'u . Podczas seansu przypadkowo położyłam ręke na podłokietniku Jamine . Zauważyła pierścionek od Luci .
- Śliczny pierścionek . Gdzie kupiłaś ?
- Pewna osoba mi go dała . No bo wiesz ...- zająkałam się . - Ja i Luca oficjalnie od wczoraj ze sobą chodzimy ...
- Naprawde ? Jakie to słodkie . Pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka .
- Dzięki .
- Ale musze ci coś powiedzieć ...
- Co ?
- Bo kiedyś Luca i Chelsea byli razem . Byli w sobie strasznie zakochani .
- Ale przecież on ma o niej złe zdanie .
- Tylko dlatego , że go zdradziła . Kto wie , gdyby nie to może byliby jeszcze razem . Chelsea i tak nadal coś do niego czuje .
- To straszne . Kiedy to się stało .?
- Jakiś rok temu . Tylko prosze , nie mów nic Luce .
- Ok .
Gdy film się skończył wyszliśmy z sali kinowej . Powoli kierowałyśmy sie do wyjścia . Była godzina druga po południu . Zadzwoniłam do Luci .
- Halo .
- Cześć kochanie .
- Hej misiu . Co tam ?
- Właśnie wracam z Jamsine z zakupów .
- Fajnie , ciesze sie , że sie przyjaźnicie .
- Ja też .
- Kiedy będziesz w domu ?
- Około trzeciej , wpadnij .
- Ok , nara .
- Pa .
- Z kim rozmawiałaś ? - zapytała zaciekawiona Jami .
- Z Lucą .
- Ahamm .
Około trzeciej siedziałam na kanapie oglądając film komediowy . Usłyszałam , że ktoś puka do drzwi . Wstałam i otworzyłam . Moje przeczucie nie kłamało - był to Luca .
- Hej kotku . - złapał mnie w pasie i podniósł do góry .
- Cześć , nie uwierzysz jakie cudeńcka razem wypatrzałyśmy . Wchodź szybko do środka , zaraz ci wszystko pokaże . - wpuściałam Luce do środke .
- Ale najpierw .....
- No ?
- Pocałuj mnie .
- Ooo O - powiedziałam uroczo i pocałowałam go .
_____________________________________________
I jak moi koffani x p
Wydaje mi sie jak gdyby nikt wogóle tego nie czytał .
Czekam na komentarze .... Opłaca sie dalej pisać ?
ktoś to w ogóle czyta ?????
Uwaga ! Nowa postać !
Dodam jedną nową postać , która sie pojawi w opowiadaniu ....
Jest to przyrodni brat Luci .... Wraca on z słonecznej Florydy gdzie chodził do specjalnego colleuge'u .... [ sorka nie wiem jak sie poprawnie pisze xp ]
Oto on :
Bryan Smith [ jak mówiłam wcześniej jest to przyrodni brat Luci więc nie dziwcie sie że inne nazwisko ; ] ]
Jest to przyrodni brat Luci .... Wraca on z słonecznej Florydy gdzie chodził do specjalnego colleuge'u .... [ sorka nie wiem jak sie poprawnie pisze xp ]
Oto on :
Bryan Smith [ jak mówiłam wcześniej jest to przyrodni brat Luci więc nie dziwcie sie że inne nazwisko ; ] ]
6 stycznia 2012
Rozdział 6 .
Szliśmy alejami parku , ale nikogo tak za bardzo nie było . Dziwne ... Nagle Luca sie zatrzymał .
- Prawie bym zapomniał ... - złapał sie za głowe .
- Czego ?
- Poczekaj . - Luca złapał mnie za ręke .
- Ale o co chodzi ?
- Dayano Jordan ...
- Tak ?
Wygrzebał ze swojej szarej bluzy czerwone pudełeczko w kształcie muszelki .
- Czy ty ... - nie chciałam mu przerywać , to było takie słodkie - Czy ty będziesz moją dziewczyną ?
Odjęło mi mowe . Nie wiedziałam co mam powiedzieć . Czułam , że miałam zakłopotaną minę .
- Jeśli nie , powiedz ...
- Nie .. - Luca nie dał mi dokończyć .
- Tak myślałem ... - powiedział z westchnieniem .
- Nie Luca, to nie tak jak myślisz.
- A jak ?
- Luca ja ... ja jestem teraz chyba najszczęśliwszą osobą na świecie .
- To znaczy , że sie zgadzasz ?
- No oczywiście , że tak . Ty głuptasku .
Zbliżył sie do mnie . Jego usta dotknęły moich warg . To było takie magiczne . Odsunął sie , a ja otworzyłam oczy .
- Kocham cie !
- Ja ciebie też .
- W końcu moge to powiedzieć głośno . Kocham cie - powiedział już szeptem i znów mnie pocałował .
- Ja ciebie też - przerwałam .
- Ooo .... A to dla ciebie ... - wyjął z pudełeczka śliczny , srebrny pierścionek z małym , białym kryształkiem.
- Dziękuje , jest śliczny .. ale nie musiałeś ...
- Ale chciałem - uśmiechnął sie uroczo .
Wzięłam od Luci pierścionek i wsunęłam na palec wskazujący .Zaskakująco pasował idealnie .
- A tak na prawde , to skąd wiedziałeś , że będzie pasować ?
- Dwa tygodnie temu , gdy byłem u ciebie i był też Ryan , to ukradkiem wyszedłem i podpytałem twoją mame
- Ah - w tym momencie nie wiedziałam co powiedzieć . Bez zastanowienia wyskoczyłam z głupim tekstem - Wiesz może , która godzina ?
- Dochodzi czwarta - powiedział chowając samsunga do kieszeni bluzy .
- To co ? Może byśmy kierowali sie w stronę domu ?
- Jak chcesz .
Szliśmy w ciszy . Słońce zachodziło od strony północnej . Luca trzymał ręke na moim ramieniu . Po 20 minutach staliśmy pod drzwiami mojego domu . Drzwi z łatwością sie otworzyły , lecz myślałam , że będzie wręcz przeciwnie . Mamo krzątała sie po kuchni i rozmawiała z kimś . Jak zwykle z Jenny . Pożegnałam sie z Lucą i kierowałam sie w strone kuchni . Zastanawiałam sie " Gdzie Ryan ? ". Ujrzałam go na kanapie w salonie . Był ubrany w czarne rurki i niebieską koszule w krate .
- Cześć kochanie. - powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło .
- Hej .
- Co tam ?
- Mamo , ja ide na góre . Jestem strasznie zmęczona . Chodź Ryan . Doszłam do schodów i czekałam na Ryana . Po kilku sekundach wchodziliśmy do pokoju . Ryan usiadł w fioletowym fotelu , a ja wzięłam gitare do rąk .
- Będziesz grac ?
- Nie wiem .
Zaczęłam brzdąkać melodie piosenki Teenage Dream Katy Perry . Po chwili zaczęłam śpiewać . Ryanowi sie chyba podobało , bo cały czas sie uśmiechał w moim kierunku .
- I jak ?
- Świetnie . - uśmiechnął sie uroczo , po chwili odwzajemniłam uśmiech .
#########
I jak ? Przepraszam że tak długo musieliście czekać ...
Czekam na komki ... Opłaca sie dalej pisać ? ; ]
- Prawie bym zapomniał ... - złapał sie za głowe .
- Czego ?
- Poczekaj . - Luca złapał mnie za ręke .
- Ale o co chodzi ?
- Dayano Jordan ...
- Tak ?
Wygrzebał ze swojej szarej bluzy czerwone pudełeczko w kształcie muszelki .
- Czy ty ... - nie chciałam mu przerywać , to było takie słodkie - Czy ty będziesz moją dziewczyną ?
Odjęło mi mowe . Nie wiedziałam co mam powiedzieć . Czułam , że miałam zakłopotaną minę .
- Jeśli nie , powiedz ...
- Nie .. - Luca nie dał mi dokończyć .
- Tak myślałem ... - powiedział z westchnieniem .
- Nie Luca, to nie tak jak myślisz.
- A jak ?
- Luca ja ... ja jestem teraz chyba najszczęśliwszą osobą na świecie .
- To znaczy , że sie zgadzasz ?
- No oczywiście , że tak . Ty głuptasku .
Zbliżył sie do mnie . Jego usta dotknęły moich warg . To było takie magiczne . Odsunął sie , a ja otworzyłam oczy .
- Kocham cie !
- Ja ciebie też .
- W końcu moge to powiedzieć głośno . Kocham cie - powiedział już szeptem i znów mnie pocałował .
- Ja ciebie też - przerwałam .
- Ooo .... A to dla ciebie ... - wyjął z pudełeczka śliczny , srebrny pierścionek z małym , białym kryształkiem.
- Dziękuje , jest śliczny .. ale nie musiałeś ...
- Ale chciałem - uśmiechnął sie uroczo .
Wzięłam od Luci pierścionek i wsunęłam na palec wskazujący .Zaskakująco pasował idealnie .
- A tak na prawde , to skąd wiedziałeś , że będzie pasować ?
- Dwa tygodnie temu , gdy byłem u ciebie i był też Ryan , to ukradkiem wyszedłem i podpytałem twoją mame
- Ah - w tym momencie nie wiedziałam co powiedzieć . Bez zastanowienia wyskoczyłam z głupim tekstem - Wiesz może , która godzina ?
- Dochodzi czwarta - powiedział chowając samsunga do kieszeni bluzy .
- To co ? Może byśmy kierowali sie w stronę domu ?
- Jak chcesz .
Szliśmy w ciszy . Słońce zachodziło od strony północnej . Luca trzymał ręke na moim ramieniu . Po 20 minutach staliśmy pod drzwiami mojego domu . Drzwi z łatwością sie otworzyły , lecz myślałam , że będzie wręcz przeciwnie . Mamo krzątała sie po kuchni i rozmawiała z kimś . Jak zwykle z Jenny . Pożegnałam sie z Lucą i kierowałam sie w strone kuchni . Zastanawiałam sie " Gdzie Ryan ? ". Ujrzałam go na kanapie w salonie . Był ubrany w czarne rurki i niebieską koszule w krate .
- Cześć kochanie. - powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło .
- Hej .
- Co tam ?
- Mamo , ja ide na góre . Jestem strasznie zmęczona . Chodź Ryan . Doszłam do schodów i czekałam na Ryana . Po kilku sekundach wchodziliśmy do pokoju . Ryan usiadł w fioletowym fotelu , a ja wzięłam gitare do rąk .
- Będziesz grac ?
- Nie wiem .
Zaczęłam brzdąkać melodie piosenki Teenage Dream Katy Perry . Po chwili zaczęłam śpiewać . Ryanowi sie chyba podobało , bo cały czas sie uśmiechał w moim kierunku .
- I jak ?
- Świetnie . - uśmiechnął sie uroczo , po chwili odwzajemniłam uśmiech .
#########
I jak ? Przepraszam że tak długo musieliście czekać ...
Czekam na komki ... Opłaca sie dalej pisać ? ; ]
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

