W końcu nadszedł piątek . Dzień , w którym wracał Ryan i Chelsea . Miałam po niego przyjść , i zrobię to z miłą chęcią . Ale gwarantuję mu kłótnie . Wstałam po 6 rano . Tata gdzieś wyjechał w sprawach interesów , a mama krzątała się po kuchni . Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się ubrać . Włożyłam pomarańczowe rurki , żółto - czarny sweter w paski . Do tego pierścionek na palec wskazujący i duże złote kolczyki . Set . Zeszłam na dół ziewając .
- Hej córcia .
- Cześć - usiadłam przy blacie i łyknęłam herbaty mamy .
- Coś się stało ? Od środy jesteś jakaś taka załamana.
- Nie , nic się nie stało .
- Dayana . Widzę . O co chodzi ? Lub o kogo ?
- Chodzi o Ryan'a .
- Co zrobił ? - mama parzyła mi vaniliową herbatę . Następnie podała mi porcelanowy kubek - Pobił cię ?
- Nie.
- Powiedział coś nieodpowiedniego ?
- Nie , e .
- A co ? - strasznie się narzucała , aż w końcu nie wytrzymałam .
- Jak tak bardzo chcesz wiedzieć , to zdradził mnie ! Podoba się ?! - krzyknęłam i szybko wbiegłam po schodach to swojego pokoju .
- Dayana ! Czekaj ! Ja chcę ci tylko pomóc .. - słyszałam jej kroki zbliżające się do mojego pokoju . W końcu klamka od drzwi przekręciła się . Ja siedziałam zapłakana na łóżku wyglądając za okno . Mama podeszła do mnie i przytuliła mnie do sobie i pocałowała w czubek głowy . Po szczerej rozmowie było już wszystko w jak najlepszym porządku .
*
Po czwartej po południu przyszedł Luca . Na piątą mieliśmy iść pod szkołę . Po Chelsea i Ryan'a .
- Hej skarbie - powiedział i namiętnie mnie pocałował .
- Hej . Napijesz się czegoś ? - wpuściłam go do środka .
- Masz Sprite'a ?
- Jasne . Podać ci ?
- Okej .
Weszłam do kuchni , nalałam napoju do ozdobnej szklanki i podałam chłopakowi .
- Jest ktoś w domu ? - spytał niespodziewanie .
- Nie . Tata na wyjeździe , a mama z przyjaciółką . Co tam u ciebie ?
- Wszystko dobrze . A u ciebie ? Pozbierałaś się już ?
- Jeszcze nie . I na dodatek pokłóciłam się z mamą .. Ale już jest wszystko okej . A ty wybaczysz Chelsea ?
- Absolutnie nie . Tak mi szkoda , że musisz cierpieć .
- To nie twoja wina , ani moja .
Przegadaliśmy tak 40 minut . O wszystkim o o niczym . O niczym i o wszystkim .
- Może będziemy się zbierać ? - spytałam .
- Okej . Chodźmy .
Wskoczyłam w karmelowe platformy , na głowę włożyłam beżową czapkę i czarną torbę na ramię . Luca założył skate'y o mogliśmy wychodzić . Na podjeździe stało jego nowe auto . Otworzył mi drzwi , a ja opadłam na czarnych , skórzanych siedzeniach . Chłopak przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszyliśmy . Zakręt w lewo , przez rondo , w prawo i prosto 100 metrów i byliśmy na miejscu . Czekało tam też parę osób . staliśmy wtuleni w siebie . Po około 5 minutach autobus stanął . Najpierw wysiadło pięć brunetek i jeden blondyn , z którym siedzę na informatyce . Po nich wysiadł nasz przyjaciel - Dawid .
- Ooo . A cóż to ? Jesteście razem ?
- Tak .
- Miło was widzieć .
- Ciebie też . - powiedzieliśmy jednocześnie .
- Fajnie , że jesteście parą - Dawid przytulił mnie do siebie ,a później przywitał się z Lucą .
Wyszło dużo osób . Chelsea i Ryan na końcu . Ryan podszedł do mnie ze zdziwioną miną ..Ale nic nie mówił .
- Hej skarbie - próbował mnie przytulić , ale się wyrywałam .
- Nie mów tak do mnie !
- O co ci chodzi ?- pocałował mnie , ale mu przyłożyłam z liścia .
- Co się z tobą dzieje ?
- Zostaw mnie ! - zaczęłam płakać , a Luca przytulił mnie .
- Dayana ! Czemu ty się obejmujesz z tym palantem ? - wyrwał mnie z ramion Luci i wtulił do siebie . Chciałam mu się wyrwać , ale na nic .
- Puść mnie !
- Koleś puść ją ! Nie rozumiesz ?! - Luca uderzył kilka razy pięścią w twarz . Ryan puścił mnie i zaczął szarpać się z chłopakiem . Dawid próbował ich rozdzielić , ale na marne . Luca mocno dostał w nos , aż zaczęła mu cieknąć krew . Kopnął Ryan'a w brzuch i chyba doszli do porozumienia , bo zaczęli gadać . Ja i tak przestraszona przytuliłam się do Dawida . On mnie pogłaskał po głowie o mówił , że wszystko będzie dobrze .
- Właściwie , za co ty mnie bijesz ? - zapytał mój były .
- Bo ci się należy !
- Niby za co ? - mówił jakby mnie nigdy nie zdradził .
- Ty już wiesz o co chodzi ! - do akcji wkroczyłam ja . - powiedz co takiego zrobiłeś na obozie . Pochwal się przed wszystkimi .
- Tęskniłem za tobą .
- Ta jasne . I ja w to uwierzę . - powiedziałam sarkastycznie - I tylko dlatego przespałeś się z Brown ?
- Skąd ty to wiesz ? Dawid !
- Znamy się tyle lat , a ty mi teraz to robisz ... Jesteś zwykłą świnią !
- Jak ty do mnie mówisz ?
- Świnia ! Jesteś skończonym palantem !
- Przestań .
- Nie .
Ryan podbiegł do mnie i zaczął mnie szarpać . Luca i Dawid szybko go ode mnie odciągnęli . Po tej akcji jak mnie zaatakował przekonałam się jaki jest na prawdę . Kiedy był jeszcze w pobliżu nas podszedł do niego jakiś obcy mężczyzna , który był świadkiem zdarzenia .
- Pamiętaj młody człowieku : Jeżeli kiedykolwiek podniosłeś rękę na dziewczyną znaczy , że jesteś nikim . - powiedział mądrze .
- A ty się odwal .
- Nic ci nie jest ? - zapytał troskliwie Luca .
- Nie spoko , a tobie ?
- Nie , nie . Ty jesteś ważna . Odwieźć cię ?
- Gdybyś mógł .
- Nie ma sprawy . Dawid jedziesz z nami ?
- Ok .
Luca objął mnie i kierowaliśmy się do samochodu . Otworzył mi drzwi . Ja wsiadłam , Dawid na tylnim siedzeniu . A koła auta ruszyły .
________________________________
Podoba się ? Czekam na komentarze . Co może być w koolejnym rozdziale ?
28 kwietnia 2012
24 kwietnia 2012
Rozdział 12 .
Pół roku później ...
- Na pewno masz wszystko ? - spojrzałam na spakowaną walizkę Ryan'a .
- Na pewno .
- Będę tęsknić . Co ja będę robić przez tydzień ?
- Nie wiem . Najgorsze jest to , że Brown też jedzie . No i ja też będę za tobą tęsknić ..
- Szkoda , że Chels jedzie . I nie wyrywaj tylko żadnej laski - zaśmiałam się i pocałowałam go .
- Oczywiście , że nie . Kocham tylko ciebie . Tylko z tobą chcę być .
- Ooo . Też cię kocham ..
- Sorki , ale muszę się zmywać .
- Tak szybko ?
- Niestety . Na razie . To tylko tydzień .
- Dla ciebie tylko tydzień , dla mnie wieczność .
Ryan podniósł walizkę z mojego łóżka i kierował się w stronę drzwi . Przyciągnęłam go jeszcze do siebie .
- Naprawdę muszę iść . Za 10 minut mam autobus . Pa .
- Pa . Kocham cię !
- Ja ciebie też !
Ryan zniknął z poza pola mojego widzenia . Zatrzasnęłam drzwi od domu . Rodzice znów z knajpie . Przeszłam do kuchni . Z lodówki wyciągnęłam dwie puszki Spirte'a i poszłam schodami na górę .
*
Trzy dni później , w środę , jak zawsze nikogo w domu nie było po za mną . Siedziałam na sofie w salonie trzymając laptopa na kolanach i grzebałam po Facebook'u . Przeglądając zdjęcie Hayley ( przyjaciółki z St.Joseph ) przyszła do mnie wiadomość na chacie . Zdziwiłam się , bo była od Luci i irytowało mnie to , że Luca ma mnie jeszcze z znajomych .
< Mam dla ciebie szokującą wiadomość > - tak właśnie wyglądało to krótkie zdanie przysłane przez chłopaka .
< Jaką ? >
Po kilku sekundach przyszła odpowiedź :
< Dawid dziś rano do mnie dzwonił i nie wiesz co się stało >
< Co ? >
< Ryan przespał się z Chelsea ! > - ta wiadomość powaliła mnie .
< Że co ? Ale skąd to wiesz ? >
< No Dawid też jest na tym obozie i wie . Nie okłamuję cię . >
< No ja ci wierzę , ale zawiodłam się na Ryan'ie . Znamy się tak długo >
< A ja na Chelsea >
< Może wpadniesz do mnie ? Nikogo nie ma >
< Spoko . Może razem coś wymyślimy :) >
< Ok , czekam >
Płakałam około 15 minut , kiedy ktoś zapukał . Otworzyłam drzwi i zobaczyłam smutną twarz Luci . Wszedł do środka i bezsłownie mocno mnie do siebie przytulił . To była bajeczna chwila . Myślałam , że teraz wszystko się ułoży . Znów będę z Lucą i wszystko będzie jak dawniej . Luca w końcu się odsunął a ja cicho powiedziałam :
- Przykro mi ..
- Mi też . Teraz zdałem sobie sprawę , że nie obchodzi mnie Chelsea , ale obchodzisz mnie ty . Byłem tylko z nią , bo chciałem z tobie wzbudzić zazdrość . W głębi serca czułem , że ty nadal mnie kochasz .
- Na prawdę ? To wszystko tylko i wyłącznie dla mnie ?
- Tylko dla ciebie . - chłopak odgarnął grzywkę z mojego czoła . Nasze nosy prawie się stykały , a po chwili namiętnie mnie pocałował . Wcale się nie wyrywałam . Z resztą ja w tym momencie nie zdradziłam Ryan'a . On zrobił znacznie coś gorszego .
- Możemy być razem ? - spytał po chwili .
- A Chels ?
- Nie obchodzi mnie ona , tylko ty . Tylko na tobie mi zależy . A nie na tej laluni .
- Dziękuję . I miałam nadzieję , że to powiesz . Z resztą strasznie się stęskniłam .
- A ja to nie ? Ja bardziej . Miałem dość przynudzania Chelsea . - Luca znów mnie pocałował . Cieszyłam się ,że znów z nim jestem , ale byłam załamana sytuacją z Ryan'em . Znaliśmy się tyle lat , a on mi teraz to robi .. Łamie serce ...
___________________________________________________
Hej . Wiem że całkowity obrót sprawy , ale podoba się ? Napiszcie w komach . I oczywiście za wszystkie dziękuje :D
Do następnego rozdziału :D
- Na pewno masz wszystko ? - spojrzałam na spakowaną walizkę Ryan'a .
- Na pewno .
- Będę tęsknić . Co ja będę robić przez tydzień ?
- Nie wiem . Najgorsze jest to , że Brown też jedzie . No i ja też będę za tobą tęsknić ..
- Szkoda , że Chels jedzie . I nie wyrywaj tylko żadnej laski - zaśmiałam się i pocałowałam go .
- Oczywiście , że nie . Kocham tylko ciebie . Tylko z tobą chcę być .
- Ooo . Też cię kocham ..
- Sorki , ale muszę się zmywać .
- Tak szybko ?
- Niestety . Na razie . To tylko tydzień .
- Dla ciebie tylko tydzień , dla mnie wieczność .
Ryan podniósł walizkę z mojego łóżka i kierował się w stronę drzwi . Przyciągnęłam go jeszcze do siebie .
- Naprawdę muszę iść . Za 10 minut mam autobus . Pa .
- Pa . Kocham cię !
- Ja ciebie też !
Ryan zniknął z poza pola mojego widzenia . Zatrzasnęłam drzwi od domu . Rodzice znów z knajpie . Przeszłam do kuchni . Z lodówki wyciągnęłam dwie puszki Spirte'a i poszłam schodami na górę .
*
Trzy dni później , w środę , jak zawsze nikogo w domu nie było po za mną . Siedziałam na sofie w salonie trzymając laptopa na kolanach i grzebałam po Facebook'u . Przeglądając zdjęcie Hayley ( przyjaciółki z St.Joseph ) przyszła do mnie wiadomość na chacie . Zdziwiłam się , bo była od Luci i irytowało mnie to , że Luca ma mnie jeszcze z znajomych .
< Mam dla ciebie szokującą wiadomość > - tak właśnie wyglądało to krótkie zdanie przysłane przez chłopaka .
< Jaką ? >
Po kilku sekundach przyszła odpowiedź :
< Dawid dziś rano do mnie dzwonił i nie wiesz co się stało >
< Co ? >
< Ryan przespał się z Chelsea ! > - ta wiadomość powaliła mnie .
< Że co ? Ale skąd to wiesz ? >
< No Dawid też jest na tym obozie i wie . Nie okłamuję cię . >
< No ja ci wierzę , ale zawiodłam się na Ryan'ie . Znamy się tak długo >
< A ja na Chelsea >
< Może wpadniesz do mnie ? Nikogo nie ma >
< Spoko . Może razem coś wymyślimy :) >
< Ok , czekam >
Płakałam około 15 minut , kiedy ktoś zapukał . Otworzyłam drzwi i zobaczyłam smutną twarz Luci . Wszedł do środka i bezsłownie mocno mnie do siebie przytulił . To była bajeczna chwila . Myślałam , że teraz wszystko się ułoży . Znów będę z Lucą i wszystko będzie jak dawniej . Luca w końcu się odsunął a ja cicho powiedziałam :
- Przykro mi ..
- Mi też . Teraz zdałem sobie sprawę , że nie obchodzi mnie Chelsea , ale obchodzisz mnie ty . Byłem tylko z nią , bo chciałem z tobie wzbudzić zazdrość . W głębi serca czułem , że ty nadal mnie kochasz .
- Na prawdę ? To wszystko tylko i wyłącznie dla mnie ?
- Tylko dla ciebie . - chłopak odgarnął grzywkę z mojego czoła . Nasze nosy prawie się stykały , a po chwili namiętnie mnie pocałował . Wcale się nie wyrywałam . Z resztą ja w tym momencie nie zdradziłam Ryan'a . On zrobił znacznie coś gorszego .
- Możemy być razem ? - spytał po chwili .
- A Chels ?
- Nie obchodzi mnie ona , tylko ty . Tylko na tobie mi zależy . A nie na tej laluni .
- Dziękuję . I miałam nadzieję , że to powiesz . Z resztą strasznie się stęskniłam .
- A ja to nie ? Ja bardziej . Miałem dość przynudzania Chelsea . - Luca znów mnie pocałował . Cieszyłam się ,że znów z nim jestem , ale byłam załamana sytuacją z Ryan'em . Znaliśmy się tyle lat , a on mi teraz to robi .. Łamie serce ...
___________________________________________________
Hej . Wiem że całkowity obrót sprawy , ale podoba się ? Napiszcie w komach . I oczywiście za wszystkie dziękuje :D
Do następnego rozdziału :D
23 kwietnia 2012
Rozdział 11.
Dwa tygodnie później ...
- Luca ! Zaczekaj ! - krzyknęłam z oddali korytarza .
- Co ?
- Bo ja wszystko przemyślałam . Czy możemy być znów razem ?
- Nie wydaję mi się .
- Cześć Kotku - podeszła Chelsea i namiętnie pocałowała chłopaka .
- Y yyy .. O co chodzi ? - zapytałam z pytającą miną .
- Ja i Chels znów jesteśmy razem .
- Więc sorki laluniu . Spóźniłaś się - dziewczyna popatrzała na mnie z pogardą ..
Smutna odeszłam . Miałam w tym momencie wszystko i wszystkich w dupie . W myślach próbowałam sobie przypomnieć jaka teraz lekcja . Aż zorientowałam się , że geografia . Wyciągnęłam z szafki podręcznik i 93 - kartkowy zeszyt . Kierowałam się do sali na drugim piętrze , ale nagle wpadłam na Ryan'a .
- Hej .
- Cześć . - ukrywałam nienawiść do Luci za słodkim uśmiechem .
- Czy coś się stało ? - A jednak zauważył , że coś nie ten teges .
- Nie nic .
- Dayana , widzę . Znamy się długo . O co chodzi ? Ktoś cię skrzywdził ?
- Nie , ale Luca mnie zranił .
- On nie był ciebie warty . A tak na serio to co zrobił ?
- A zdradził mnie . Przyłapałam go jak całował się z Brown .
- Zaraz jak mu przywalę to się nie pozbiera .
- Ryan ! Spokój !
- Ok . Już jest dobrze . Ale ja nie umiem nad tym zapanować . Mam dla ciebie pewną propozycję .
- Tak ? O co chodzi ?
- Spotkasz się dzisiaj ze mną w Coffe Heaven ?
- Ok . Spoko . O której ?
- Około piątej po południ przyjdę po ciebie .
- Ok . Jestem bardzo ciekawa .
- Ale niby czego ?
- Czy ty chcesz mnie wyciągnąć na randkę ?
- Nie wiem . Jak chcesz . - powiedział obojętnie .
- To załóżmy , że to randka .
- Ok .
- Do zobaczenia .
- Na razie .
Dałam mu buziaka w policzek i odeszłam . Widziałam jego radość w oczach . Ale próbował zachować spokój . Po pięciu lekcjach wróciłam na reszcie do domu . Dochodziła trzecia po południu . Rodzice zostawili mi wiadomość , że będę ( z resztą jak zawsze ) do późna w knajpie.
- Ściągnęłam płaszcz , botki i sięgnęłam po telefon . Zadzwoniłam do pizzeri i zamówiłam ulubioną pizze . Po około 30 minutach do drzwi zapukał młody brunet . Zapłaciłam mu ( oczywiście kasą rodziców ) i położyłam pudełko na kuchennym blacie . Położyłam dwa kawałki na talerzyk i zaczęłam zajadać się pizzą z podwójnym serem . Z szafki nad zlewem wyciągnęłam szklankę i nalałam sobie Sprite'a . W tym czasie zadzwoniła moja komórka . Na ekranie wyświetlił się numer Ryan'a . Z początku myślałam , że już się spóźniłam , ale na zegarek wskazywał równo czwartą po południu .
- Halo ?
- Hej . Możemy przełożyć godziną spotkania ?
- Jasne . Ale coś się stało ?
- Nie , tak po prostu . To za 15 minut będę u ciebie . Okej ?
- Spoko . Do zobaczenia .
- Narka .
Po telefonie chłopaka zaczęłam coraz szybciej jeść . Jeden kawałek zostawiłam nadgryziony , po czym szybko poleciałam na górę się przebrać . Wynalazłam jeansowe , czarne szorty z podwyższonym stanem i ćwiekami , biały top , czarną skórzaną kurtkę . Do tego czarne zakolanówki , czarne lity i pomarańczowy komin . Set . Wzięłam jeszcze jeden kawałek pizzy do ust , kiedy do drzwi dobijał się już Ryan .
- Świetnie wyglądasz .
- Dzięki .
Wyszłam po za próg domu i zakluczyłam drzwi .
- To chodźmy .
Do połowy drogi do kawiarni męczyło mnie jedno pytanie . Aż w końcu nie wytrzymałam i spytałam .
- Bo wiesz .. Czy mogłabym cię o coś zapytać ?
- Jasne - chłopak zatrzymał się i spojrzał mi głęboko w oczy .
- Po co w ogóle mnie zaprosiłeś ?
- A co już nie można zaprosić starej znajomej ?
- Nie no można ..
- Tego dowiesz się potem - powiedział tajemniczo.
- Okej .
Po 10 minutach byliśmy już na miejscu . Zajęliśmy stolik przy oknie z widokiem na wzuborzone fale oceanu .
- Zamawiasz coś ?
- Kawę z mlekiem . Stawiasz czy mam zapłacić ? - w głębi miałam nadzieję , że postawi bo mały kasy mi zostało kiedy wydałam na pizze .
- Takiej ślicznotce i najlepszej kumpeli to postawię - chłopak uśmiechnął się uroczo .
- Dzięki - odparłam z takim samym wyrazem twarzy .
Kelnerka podeszła do nas . Ryan złożył zamówienie . Gdy tylko odeszła niespodziewanie zapytałam :
- Więc po co mnie zaprosiłeś ? Ale tak na serio .
- Chciałem porozmawiać . O tobie , o mnie , o nas .
- Czyli do czego dokładniej zmierzasz ? - spytałam zakłopotana .
- Chciałem porozmawiać o tym czy coś w ogóle między nami jest ? Czy mam u ciebie jakieś szanse ..
- Ah - westchnęłam rozmyślając nad odpowiedzią - No wiesz .. Miedzy nami na pewno coś jest , ale to tylko wieź przyjacielska . A co do szansy to pewnie jakąś masz , ale teraz Bryan się stara być ze mną .. I ten zawód z Lucą .
- A Bryan nie jedzie na Florydę ?
- Nie , zostaję dla mnie .
- Wow , ma chłopak wytrwałość .
- Nom . Ale nie potrzebnie ją tracie , bo i tak z nim nie będę . Wracając do Luci , to nie mogę bez niego wytrzymać . - widziałam jak w oczach Ryan'a zawitał smutek - No i teraz jeszcze jest z Chels . I wszystko się poplątało . A po za tym wracając do ciebie . Coś tam mamrotałeś po drodze , że masz jakieś pytanie . O co chodzi ?
- A już o nic .
- Powiedz.
- Chciałem cię zapytać o chodzenie , ale nie mam najwidoczniej szans .
- A skąd wiesz ?
- A co mam ? - w chłopaku obudziła się nutka radości .
- Czemu nie ? Spróbujemy ?
- Jasne .
______________________________________________
Ale się napisałam :D Jak wam się podoba kolejny rozdział ? Pozdro :)
- Luca ! Zaczekaj ! - krzyknęłam z oddali korytarza .
- Co ?
- Bo ja wszystko przemyślałam . Czy możemy być znów razem ?
- Nie wydaję mi się .
- Cześć Kotku - podeszła Chelsea i namiętnie pocałowała chłopaka .
- Y yyy .. O co chodzi ? - zapytałam z pytającą miną .
- Ja i Chels znów jesteśmy razem .
- Więc sorki laluniu . Spóźniłaś się - dziewczyna popatrzała na mnie z pogardą ..
Smutna odeszłam . Miałam w tym momencie wszystko i wszystkich w dupie . W myślach próbowałam sobie przypomnieć jaka teraz lekcja . Aż zorientowałam się , że geografia . Wyciągnęłam z szafki podręcznik i 93 - kartkowy zeszyt . Kierowałam się do sali na drugim piętrze , ale nagle wpadłam na Ryan'a .
- Hej .
- Cześć . - ukrywałam nienawiść do Luci za słodkim uśmiechem .
- Czy coś się stało ? - A jednak zauważył , że coś nie ten teges .
- Nie nic .
- Dayana , widzę . Znamy się długo . O co chodzi ? Ktoś cię skrzywdził ?
- Nie , ale Luca mnie zranił .
- On nie był ciebie warty . A tak na serio to co zrobił ?
- A zdradził mnie . Przyłapałam go jak całował się z Brown .
- Zaraz jak mu przywalę to się nie pozbiera .
- Ryan ! Spokój !
- Ok . Już jest dobrze . Ale ja nie umiem nad tym zapanować . Mam dla ciebie pewną propozycję .
- Tak ? O co chodzi ?
- Spotkasz się dzisiaj ze mną w Coffe Heaven ?
- Ok . Spoko . O której ?
- Około piątej po południ przyjdę po ciebie .
- Ok . Jestem bardzo ciekawa .
- Ale niby czego ?
- Czy ty chcesz mnie wyciągnąć na randkę ?
- Nie wiem . Jak chcesz . - powiedział obojętnie .
- To załóżmy , że to randka .
- Ok .
- Do zobaczenia .
- Na razie .
Dałam mu buziaka w policzek i odeszłam . Widziałam jego radość w oczach . Ale próbował zachować spokój . Po pięciu lekcjach wróciłam na reszcie do domu . Dochodziła trzecia po południu . Rodzice zostawili mi wiadomość , że będę ( z resztą jak zawsze ) do późna w knajpie.
- Ściągnęłam płaszcz , botki i sięgnęłam po telefon . Zadzwoniłam do pizzeri i zamówiłam ulubioną pizze . Po około 30 minutach do drzwi zapukał młody brunet . Zapłaciłam mu ( oczywiście kasą rodziców ) i położyłam pudełko na kuchennym blacie . Położyłam dwa kawałki na talerzyk i zaczęłam zajadać się pizzą z podwójnym serem . Z szafki nad zlewem wyciągnęłam szklankę i nalałam sobie Sprite'a . W tym czasie zadzwoniła moja komórka . Na ekranie wyświetlił się numer Ryan'a . Z początku myślałam , że już się spóźniłam , ale na zegarek wskazywał równo czwartą po południu .
- Halo ?
- Hej . Możemy przełożyć godziną spotkania ?
- Jasne . Ale coś się stało ?
- Nie , tak po prostu . To za 15 minut będę u ciebie . Okej ?
- Spoko . Do zobaczenia .
- Narka .
Po telefonie chłopaka zaczęłam coraz szybciej jeść . Jeden kawałek zostawiłam nadgryziony , po czym szybko poleciałam na górę się przebrać . Wynalazłam jeansowe , czarne szorty z podwyższonym stanem i ćwiekami , biały top , czarną skórzaną kurtkę . Do tego czarne zakolanówki , czarne lity i pomarańczowy komin . Set . Wzięłam jeszcze jeden kawałek pizzy do ust , kiedy do drzwi dobijał się już Ryan .
- Świetnie wyglądasz .
- Dzięki .
Wyszłam po za próg domu i zakluczyłam drzwi .
- To chodźmy .
Do połowy drogi do kawiarni męczyło mnie jedno pytanie . Aż w końcu nie wytrzymałam i spytałam .
- Bo wiesz .. Czy mogłabym cię o coś zapytać ?
- Jasne - chłopak zatrzymał się i spojrzał mi głęboko w oczy .
- Po co w ogóle mnie zaprosiłeś ?
- A co już nie można zaprosić starej znajomej ?
- Nie no można ..
- Tego dowiesz się potem - powiedział tajemniczo.
- Okej .
Po 10 minutach byliśmy już na miejscu . Zajęliśmy stolik przy oknie z widokiem na wzuborzone fale oceanu .
- Zamawiasz coś ?
- Kawę z mlekiem . Stawiasz czy mam zapłacić ? - w głębi miałam nadzieję , że postawi bo mały kasy mi zostało kiedy wydałam na pizze .
- Takiej ślicznotce i najlepszej kumpeli to postawię - chłopak uśmiechnął się uroczo .
- Dzięki - odparłam z takim samym wyrazem twarzy .
Kelnerka podeszła do nas . Ryan złożył zamówienie . Gdy tylko odeszła niespodziewanie zapytałam :
- Więc po co mnie zaprosiłeś ? Ale tak na serio .
- Chciałem porozmawiać . O tobie , o mnie , o nas .
- Czyli do czego dokładniej zmierzasz ? - spytałam zakłopotana .
- Chciałem porozmawiać o tym czy coś w ogóle między nami jest ? Czy mam u ciebie jakieś szanse ..
- Ah - westchnęłam rozmyślając nad odpowiedzią - No wiesz .. Miedzy nami na pewno coś jest , ale to tylko wieź przyjacielska . A co do szansy to pewnie jakąś masz , ale teraz Bryan się stara być ze mną .. I ten zawód z Lucą .
- A Bryan nie jedzie na Florydę ?
- Nie , zostaję dla mnie .
- Wow , ma chłopak wytrwałość .
- Nom . Ale nie potrzebnie ją tracie , bo i tak z nim nie będę . Wracając do Luci , to nie mogę bez niego wytrzymać . - widziałam jak w oczach Ryan'a zawitał smutek - No i teraz jeszcze jest z Chels . I wszystko się poplątało . A po za tym wracając do ciebie . Coś tam mamrotałeś po drodze , że masz jakieś pytanie . O co chodzi ?
- A już o nic .
- Powiedz.
- Chciałem cię zapytać o chodzenie , ale nie mam najwidoczniej szans .
- A skąd wiesz ?
- A co mam ? - w chłopaku obudziła się nutka radości .
- Czemu nie ? Spróbujemy ?
- Jasne .
______________________________________________
Ale się napisałam :D Jak wam się podoba kolejny rozdział ? Pozdro :)
16 kwietnia 2012
Nowy wygląd .. :)
Jak mogliście już zauważyć zmieniłam wygląd bloga na taki jakby bardziej wiosenny :D .. . bo to niebieskie tło kojarzyło się z barwami zimnymi itp itd .. Oczywiście także zmieniłam nagłówek :D ... ładny ? Tamta fotka już mi się znudziła . No i ciut zmieniłam szablon :) ... Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia piszcie w komkach ... Napiszcie co mogłabym zmienić , co poprawić ... Wy już wiecie :)
Niedługo postaram się dodać nowy post bo na razie nie mam czasu :D
Papatki :*
xoxoxo
Niedługo postaram się dodać nowy post bo na razie nie mam czasu :D
Papatki :*
xoxoxo
3 kwietnia 2012
Rozdział 10 .
- Więc , co się stało ?
- Twój brat się stał .
- Co znowu zrobił ?
- No bo jak wiesz jestem jego byłą dziewczyną . I ..
- Jak to byłą ? Co się stało , że zerwaliście ?
- Dziś po południu po naszej kłótni widziałam go jak całował Chelsea Brown .
- Znam Chels .. Zawsze mu zazdrościłem fajnych dziewczyn , ale u niej był wyjątek .
- Jaki ?
- Ładna z wyglądu była , ale z charakteru to już gorzej ..
- Czemu ? - wiem zadałam idiotyczne pytanie .
- Jest zarozumiała , chciwa , zazdrosna i przemądrzała . Myśli , że jest najlepsza na świecie , a reszta dziewczyn jest do dupy .
- A ja ? Ja jaka jestem według ciebie ?
Bryan spojrzał mi w oczy a ja bezwładnie utonęłam w dwóch czekoladkach .
- Niesamowita .
- Niesamowitsza od Chelsea ?
- Ona w ogóle nie była niesamowita . Ale tak .
Chłopak odgarnął kosmyk moich włosów opadających na twarz a po chwili poczułam ciepło jego ust na moich wargach . Była to chwila , której nie da się opisać słowami . Magiczna , niesamowita , idealna jeszcze lepsza niż te słowa . No nie opisywalna . Pocałunek trwał zaledwie kilka sekund , ale te sekundy były najlepsze w moim życiu .
- Nie mogę tego dłużej ukrywać .. - chłopka złapał mnie za rękę .
- Ale czego ?
- Podobasz mi się ..
- Jak to ? - zapytałam zaskoczona .
- Tak to. To więc będziesz moją dziewczyną ?
- Przepraszam , ale ja nie mogę .
- Dlaczego ? Ja też Ci się podobam . Prawda ?
- Prawda . Ale co przed chwilą zerwałam z Lucą . Zrozum dla mnie to za wiele jak na dziś . Sory . - rozpłakałam się i zaczęłam uciekać . Zbiegłam na dół zabrałam płaszcz i wybiegłam na dwór . Bryan biegł za mną .
- Dayana zaczekaj ! - usłyszałam jak mijałam dom Luci .
- Po co ? - odkrzyknęłam z oddali .
- Kocham Cię . - w tej chwili Bryan znów mnie pocałował .
- Proszę nie całuj mnie więcej . Na razie pozostanę bez chłopaka . Zrozum to ! Jedź na Florydę . Tam znajdziesz kogoś lepszego ode mnie . Na razie ! - szybkim krokiem zaczęłam kierować się w stronę domu .
- Ale Dayana . Nie znajdę nikogo lepszego od ciebie !
- Trudno . Zrozum nie chcę być z tobą . I proszę nie idź za mną ! Może kiedyś się jeszcze spotkamy .
- Dayana .. - mruknął chłopak pod nosem bez żadnej nadzieji . - Do zobaczenia ! - krzyknął głośniej .
Po chwili byłam już na zakręcie . " Jeszcze tylko 200 metrów i będę w domu " - pomyślałam . Z tylniej kieszeni szortów wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer do mamy . Cały czas sygnał , aż w końcu mama odebrała .
- Hej mamo . Niedługo będę w domu . Jesteście już ?
- Nie . My się jeszcze wybraliśmy do kina .. Będziemy późno . Zrób sobie tam coś na kolacje , okej ?
- Jasne .
- Masz klucze ?
- Tak , tak . Na razie .
- No pa .
Mama się rozłączyła a ja znalazłam się na podjeździe do naszego domu .
_____________________________________________________________
I jak kochani ? Podoba Wam się kolejny rozdział ? Proszę napiszcie coś w komku one mnie motywują : )
Buziaki
xoxo
- Twój brat się stał .
- Co znowu zrobił ?
- No bo jak wiesz jestem jego byłą dziewczyną . I ..
- Jak to byłą ? Co się stało , że zerwaliście ?
- Dziś po południu po naszej kłótni widziałam go jak całował Chelsea Brown .
- Znam Chels .. Zawsze mu zazdrościłem fajnych dziewczyn , ale u niej był wyjątek .
- Jaki ?
- Ładna z wyglądu była , ale z charakteru to już gorzej ..
- Czemu ? - wiem zadałam idiotyczne pytanie .
- Jest zarozumiała , chciwa , zazdrosna i przemądrzała . Myśli , że jest najlepsza na świecie , a reszta dziewczyn jest do dupy .
- A ja ? Ja jaka jestem według ciebie ?
Bryan spojrzał mi w oczy a ja bezwładnie utonęłam w dwóch czekoladkach .
- Niesamowita .
- Niesamowitsza od Chelsea ?
- Ona w ogóle nie była niesamowita . Ale tak .
Chłopak odgarnął kosmyk moich włosów opadających na twarz a po chwili poczułam ciepło jego ust na moich wargach . Była to chwila , której nie da się opisać słowami . Magiczna , niesamowita , idealna jeszcze lepsza niż te słowa . No nie opisywalna . Pocałunek trwał zaledwie kilka sekund , ale te sekundy były najlepsze w moim życiu .
- Nie mogę tego dłużej ukrywać .. - chłopka złapał mnie za rękę .
- Ale czego ?
- Podobasz mi się ..
- Jak to ? - zapytałam zaskoczona .
- Tak to. To więc będziesz moją dziewczyną ?
- Przepraszam , ale ja nie mogę .
- Dlaczego ? Ja też Ci się podobam . Prawda ?
- Prawda . Ale co przed chwilą zerwałam z Lucą . Zrozum dla mnie to za wiele jak na dziś . Sory . - rozpłakałam się i zaczęłam uciekać . Zbiegłam na dół zabrałam płaszcz i wybiegłam na dwór . Bryan biegł za mną .
- Dayana zaczekaj ! - usłyszałam jak mijałam dom Luci .
- Po co ? - odkrzyknęłam z oddali .
- Kocham Cię . - w tej chwili Bryan znów mnie pocałował .
- Proszę nie całuj mnie więcej . Na razie pozostanę bez chłopaka . Zrozum to ! Jedź na Florydę . Tam znajdziesz kogoś lepszego ode mnie . Na razie ! - szybkim krokiem zaczęłam kierować się w stronę domu .
- Ale Dayana . Nie znajdę nikogo lepszego od ciebie !
- Trudno . Zrozum nie chcę być z tobą . I proszę nie idź za mną ! Może kiedyś się jeszcze spotkamy .
- Dayana .. - mruknął chłopak pod nosem bez żadnej nadzieji . - Do zobaczenia ! - krzyknął głośniej .
Po chwili byłam już na zakręcie . " Jeszcze tylko 200 metrów i będę w domu " - pomyślałam . Z tylniej kieszeni szortów wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer do mamy . Cały czas sygnał , aż w końcu mama odebrała .
- Hej mamo . Niedługo będę w domu . Jesteście już ?
- Nie . My się jeszcze wybraliśmy do kina .. Będziemy późno . Zrób sobie tam coś na kolacje , okej ?
- Jasne .
- Masz klucze ?
- Tak , tak . Na razie .
- No pa .
Mama się rozłączyła a ja znalazłam się na podjeździe do naszego domu .
_____________________________________________________________
I jak kochani ? Podoba Wam się kolejny rozdział ? Proszę napiszcie coś w komku one mnie motywują : )
Buziaki
xoxo
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)