- Ej Dawid ! Zaczekaj ! - złapałam Dawida za rękwa koszulki .
- Siemka . Co się dzieje ?
- Nie wiem co się dzieje z Lucą ? Dlaczego nie ma go w szkole ?
- Spokojnie . Zaraz ci wszystko wyjaśnie .
- No to może chodźmy na dwór . Tam jest spokojniej .
Wyszliśmy z budynku szkoły na plac zieleni . Wiał lekko wiatr , lecz słońce przedzierało się przez chmury . Robiło się coraz zimniej , w końcu mamy już prawie październik . Na dworze było już czuć prawdziwą jesień . Dawid obserwował mnie cały czas swoimi pięknymi , czekoladowymi oczkami .
- To czemu nie ma mojego skarba od trzech dni w szkole . W ogóle sie ze mną nie kontaktował , ani telefnicznie , nawet sms'a nie wysłał .
- Spokojnie Dayana . Jest absolutnie zdrów . Nie ma go , ponieważ jego przyrodni brat wrócił .
- Jak to ? To on ma brata ? Nic mi o tym nie mówił . - w tej chwili poczułam , że zawiodłam się na Luce . - Ale skąd wrócił ? - w głowie miałam tysiąc nie zadanych pytań - Opowiedz mi coś o nim . Jeżeli wiesz .
- Ma na imie Bryan . ma 17 lat . Rok temu wyjechał do jakiegoś colleug'u w Hollywood w stanie Floryda.
- Wiem . Geografi to ty mnie nie ucz .
- No i tydzień temu wrócił .
- Szkoda mi tylko ciebie .... Twój własny chłopak nie powiedział ci , że ma przyrodniego brata .
- Wiem . Też się trochę zawiodłam ...Dzięki za wszystko , ale musze iść . Dzwonek .
- Co masz ?
- Francuski .
- Jak miło , ja też . - próbował rozweselić mnie uśmiechając się . Było to miłe , więc odwzajemniłam uśmiech .
Po francuskim , informatyce , matmie i biologii skończyłąm lekcje . Wyszłąm poza mury szkoły i kierowałam się w stronę domu Luci . Zadzwoniłam do mamy , żeby się o mnie nie martwiła .
- Halo .
- Hej mamo . Ja idę do Luci . Nie wiem kiedy wróce .
- Ok . Masz klucze ?
- Taa . A co ?
- Dziś z tatą będziemy trochę dłużej w restauracji a potem idziemy do kina .
- Aha , ok . Nara .
- Narazie .
Po chwili znalazłam się na osiedlu Luci . Zaszłam pod podjazd domy państwa Whitkes'ów . Przed garażem stał srebrny jeep . Nie poznałam go , ale od razy na myśl wpadł mi Bryan . Weszłam na ganek i zapukałam koładką w dębowe drzwi . Po kilku minutach otworzył mi zapewne Bryan .
- Hej . Jestem Bryan . Kogo szukasz ?
- Luci . Jest w domu ?
- Tak.
- Luca ! -zawołał przystojniak .
- Kto to ? - zapytał znajomy mi głos . Luca podszedł do drzwi ze zdziwioną miną na mój widok .
- Hej misiu .
- Eee . Dayana , co ty tu robisz ?
- Skończyłam lekcje i pomyślałam , że do ciebie wpadne .
- Możemy porozmawiać ?
- Jasne .
- To ja może nie będe przyszkadzał . - powiedział Bryan nie odrywacjąc ode mnie wzroku . Wszedł do domu i zamknął na sobą drzwi .
- Więc o czym chciałeś pogadać ?
- Wiesz .. To chyba nienajlepsze miejsce na rozmowe . Chodźmy gdzie indziej .
- Ok . Ale do Coffe Heaven .
- Spoko .
W Coffe Heaven :
- Wiesz ja też chcę z tobą pogadać .
- Już się domyślam o czym .
- To bardzo dobrze się skałada . Dlaczego nic mi nie powiedziałes , że masz brata ?
- A tak na uboczu to skąd ty to wszystko wiesz ?
- Od Dawida . Przynajmniej on nie kłamie . Wiesz co mnie najbardziej dziwi , że mówisz przyjaciołom a twoja własne dziewczyna dowiaduje się tego od twojego kolegi .
- Ah .. Dayana , to nie tak . Ja nawet nie wiedziałem , że Bryan przyjeżdża .
- Ale mogłeś chociaż coś powiedzieć , że masz przyrodniego brata . - łzy mimowolnie zaczęły spływać mi po nieruchomej twarzy . Wściekła wybiegłam z kawiarni . Biegłam w kierunku swojego osiedla . Czułam , że Luca biegnie z mną , ale nie chciałam nawet się odwracać . Powoli traciłam energię na dalszą drogę , kiedy wpadłam na Ryana , który wychodził z domu .
- Hej , Dayana . Co się stało ? Dlaczego płaczesz?- Ryan przytulił mnie do swojej piersi . Trochę się uspokoiłam .
- Nic się nie stało . Jest ktoś u ciebie w domu ?
- Nie.
- Mogę się na chwilę zatrzymać ?
- Pewnie , ale co się stało ?
- Powiem ci w środku .
Ryan odkluczył drzwi i wpuścił mnie do środka domu . Usiadłam na kanapie przykrytej kolorowym kocem i bezsłwonie patrzyłam w podołogę . Łzy nadal spływały po znieruchomiałym policzku .
- Napijesz się czegoś ?
- Chętnie . Masz zieloną herbatę?
- Chyba tak .
- To niech będzie .
Zalał wrzątkiem torebkę z ziołami i podał mi kubek do rąk . Usiadł obok mnie i położył ręke na moim ramieniu . Poczułam jego ciepło .
- Więc co się stało ? - wyrwał mnie z zamyślenia .
Nagle ktoś zapukał . Podeszłam , a Ryan podążył za mną . Powoli przekręciłam zamek w drzwiach i ujrzałam Lucę .
- Co ty tu robisz ? - poczułam , że łzy znów napełniają moje powieki .
- Dayana . Daj mi wyjaśnić .
- Nie chcę cię widzieć . - krzyknęłam przytulając się do Ryana .
- Dayana . - złapał nie za ramię .
- Ej . Zostaw ją . Nie zrozumiałeś ? Nie chce cię widzieć . - Ryan odepchnął ode mnie Luce .
- Dayana .... - usłyszałam nadzieję w jego głosie - Jeśli z nami to koniec to wiedz tylko , że byłaś najlepszym co mnie dotyhczas spotkało . - i po ostatnim zdaniu odszedł . Miałam straszne wyrzuty sumienia . Ryan zatzrasnął drzwi .
- Niech on się tutaj jeszcze raz pojawi , to tak mu ...
- Spokojnie . - nie dałam mu dokończyć . - Chodź opowiem ci wszystko .
____________________________________________________________________
Ojej ale się napisałam xp . I jak ? Czekam na wasze SZCZERE opinie .
Bardzo mi się spodobał twój blog i mam nadzieję że nadal będziesz pisać na blogu i jak najszybciej dodasz nowy rozdział ... i tak z ciekawości z jakiego jesteś województwa ? (ja z małopolski i też mam dopiero teraz ferie )
OdpowiedzUsuńPiękne... Nie wiem, ale czuję, że ten rozdział bardzo różni się od pozostałych. Ale jest świetny. Uwielbiam takie sytuacje.. Miłość i potem... Nic z tego.. To jest piękne. Tak jak Twój blog. Powiem tylko, że bardziej podobał mi się tamten wygląd, ale to twój blog i ty w nim o wszystkim decydujesz :)
OdpowiedzUsuń