21 lutego 2012

Rozdział 9 .

Po szczerej rozmowie z Ryanem wróciłam do domu . Dziwne to było , że zaczęłam odrobiać lekcje , choć był piątkowy wieczór . No bo co było robić ? Użalać się nad sobą ? To nie w moim stylu . Rodziców nie ma w domu to masakryczne nudy . Kiedy odrabiałam matme usłyszałam dźwięk sms'a . < Hej Dayana . Wbijaj do domu Luci . Jego brat zrobił zarąbistą domówkę . > Tak właśnie brzmiała wiadomość od Jasmine . Bez zastanowienia zadzwoniłam do niej powidomić ją , że nie przyjdę .
- Halo ?
- Cześć Jasmi . Sory , ale nie pojawię się na imprezie ...
- Czemu ? Jest super . Bez ciebie nie ma zabawy .
- Pokłóciłam się z Lucą . Nie chcę się tam pokazywać .
- Właśnie tak patrze na niego , że jakiś załamany . Ale co tam Luca ? Chodź .
- Niech ci  już będzie . Zaraz przyjdę .
- Świetnie . Czekam .
- A kto w ogóle jest ?
- Dawid , ja , Chloe , Ian no i Luca .
- A Bryan ?
- Jest . W końcu to jego impreza .
- Ok . Już się szykuje .
Jasmine rozłączyła się , a ja zatrzasnęłam podręcznik od matematyki . Napisałam mamie sms'a i zaczęłam przewracać ciuchy w szafie . Znalazłam czarny top z nadrukiem , jeansowe szorty , czarne zakolanówki i lity na obcasie .  
[ Klik ]
Zeszłam na dół i ubrałam granatowy płaszczyk i chustę w motyw panterki . Wyszłam na ganek zakluczyłam dom i kierowałam się w stronę domu Luci . Na dworze robiło się powoli ciemno . Po kilku minutach usłyszałam głośną muzykę . Zapukałam w drzwi i weszłam . Po chwili sobie uświadomiłam , że wyszłam na idiotkę . No ale ... W tłoku odnalazłam koleżankę .
- O hej Dayi . Jej . Świetnie wyglądasz .
- Dzięki . Ale nie dorównuje tobie .
- Dzięki i nie ma za co .
- Siemka laseczki .
- Cześć Dawid .
- Jakaś dziwna atmosfera . Co się stało ?
Po pytaniu Dawida poczułam się nieswojo . Już chciałam mu odpowiedzieć , ale Jasmine mnie w tym wyręczyła .
- No bo wiesz ... Dayana pokłóciła się z Lucą . Ledwo ją wyciągnęłam na tą imprezę .
- Ale bardzo dobrze zrobiłaś . Bo co byś robiła w domu ?
- Nie wiem .
- No właśnie . Może zatańczymy . ?
- Eee ...
- No chodź - Dawid pociągnął mnie tylko za rękę i porwał na parkiet .
Od razu poczułam sie lepiej . Zapomniałam o kłótni z Lucą i wszystkich swoich problemach . Dawid lekko przytulił mnie do siebie , a ja wtuliłam się w jego ciało . W teh chwili mogłabym nic nie zmieniać . Nagle piosenka się skończyła , a chłopak zniknął w oddali . Poczułam , że ktoś położył ręke na moim ramieniu . Gwałtownie sie obróciłam .
- Możemy porozmawiać ? - zapytał załamany Luca .
- Nie mamy o czym .
- Proszę cię . To mi zajmie tylko pięć minutek .
- No dobra . Niech ci już będzie .
- Dzięki . Ale wyjdźmy na zewnątrz .
Kierowałam sie śladami Luci . Po chwili staliśmy już na ganku .
- Więc co masz do powiedzenia ?
- Dayana zrozum . Ile razy mam cię przepraszać ? - położył dłoń na moim ramieniu .
- Zostaw mnie . Myślisz , że ja nie wiem ?
- Niby czego ?
- Nie no ty jednak to umiesz kłamać - mruknęłam pod nosem .
- O co ci chodzi ? - Luca udawał zaskoczonego .
- Bo mi na serio nie chodzi o Bryana .
- A o co ?
- Wiem , że kiedyś chodziłeś z Chelsea .
- I co z tego ? Też pewnie kiedyś miałaś innego chłopaka .
- Mniejsza z tym . Przejdźmy do sedna . Ostatnio kiedy byłeś wyrzucony z domu Ryan , ja kilka minut po tobie wracałam do domu . I teraz domyśl się co zobaczyłam .
Luca udawał jakby nie wiedział o co mi chodzi .
- Już tak nie udawaj . Widziałam jak ty i Chelsea Brown się całujecie .
- No co ty . Może ci sie przewiadziało . Jest wielu chłopaków podobnych do mnie .
- Jesteś straszny . Masz nawet czelność kłamać  prosto w oczy . - poczułam jak po policzku cieknie mi strumyczek łez - Mam cie dość ! Chciałam ci wybaczyć , ale .. ale ... Z nami koniec .
- Dayana ! Poczekaj !
Wbiegłam zpłakana po schodach na górę , aby iść do łazienki . W duchu modliłam się , aby nikt mnie nie zauważył . Ale jednak . Wpadłam na jakiegoś przystojniaka , którym był Bryan . "Jeszcze tego mi brakowało " - pomyślałam .
- Dayana . Hej .
- Cześć . - chowałam twarz w dłonie , aby nie zobaczył moich łez . Ale jednak .
- Czemu płaczesz ?
- To nic poważnego . - zasłoniłam twarz rękoma .
- Przecież widzę , że coś jest na rzeczy . - siłą oderwał ręce od skulonego ciała . Przytulił mnie mocno do swojego cieplutkiego ciała . Poczułam ciepłość , która mnie otaczała .
- Dziękuje ci .
- Ale za co ?
- Za troskę .
- Nie ma za co .Więc opowiesz mi wszystko ? Proszę .
- Ok . Tylko wiesz co może nie na korytarzu .
- Chodźmy na balkon .
Bryan złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą .
________________________________________________
I jak kochani ? Podoba wam się kolejny rozdział ? Moja ankieta była słaba , więc postanowiłam , żeby Dayana zerwała z Lucą . Kochani teraz warzne pytanie . Z kim chcecie , żeby Dayana chodziła ?
Do wyboru macie : Bryan , Dawid czy może Ryan ? Piszcie w komach .
                                                                                                                         Buziaki
                                                                                                                      xoxo

1 komentarz:

  1. Ja bym na Twoim miejscu zdecydowała sama, ale nie chcę Ci niczego narzucać...
    Super rozdział, z niecierpliwością czekam na kolejne!!!

    OdpowiedzUsuń

dziękuje za chociaż jeden komentarzyk ♥ ; ]