6 stycznia 2012

Rozdział 6 .

Szliśmy alejami parku , ale nikogo tak za bardzo nie było . Dziwne ... Nagle Luca sie zatrzymał .
- Prawie bym zapomniał ... - złapał sie za głowe .
- Czego ?
- Poczekaj . - Luca złapał mnie za ręke .
- Ale o co chodzi ?
- Dayano Jordan ...
- Tak ?
Wygrzebał ze swojej szarej bluzy czerwone pudełeczko w kształcie muszelki .
- Czy ty ... - nie chciałam mu przerywać , to było takie słodkie - Czy ty będziesz moją dziewczyną ?
Odjęło mi mowe . Nie wiedziałam co mam powiedzieć . Czułam , że miałam zakłopotaną minę .
- Jeśli nie , powiedz ...
- Nie .. - Luca nie dał mi dokończyć .
- Tak myślałem ... - powiedział z westchnieniem  .
- Nie Luca, to nie tak jak myślisz.
- A jak ?
- Luca ja ... ja jestem teraz chyba najszczęśliwszą osobą na świecie .
- To znaczy , że sie zgadzasz ?
- No oczywiście , że tak . Ty głuptasku .
Zbliżył sie do mnie . Jego usta dotknęły moich warg  . To było takie magiczne . Odsunął sie , a ja otworzyłam oczy .
- Kocham cie !
- Ja ciebie też .
- W końcu moge to powiedzieć głośno . Kocham cie - powiedział już szeptem i znów mnie pocałował .
- Ja ciebie też - przerwałam .
- Ooo .... A to dla ciebie ... -  wyjął z pudełeczka śliczny , srebrny pierścionek z małym , białym kryształkiem.
- Dziękuje , jest śliczny .. ale nie musiałeś ...
- Ale chciałem - uśmiechnął sie uroczo .
Wzięłam od Luci pierścionek i wsunęłam na palec wskazujący .Zaskakująco pasował idealnie .
- A tak na prawde , to skąd wiedziałeś , że będzie pasować ?
- Dwa tygodnie temu , gdy byłem u ciebie i był też Ryan , to ukradkiem wyszedłem i podpytałem twoją mame
 - Ah - w tym momencie nie wiedziałam co powiedzieć . Bez zastanowienia wyskoczyłam z głupim tekstem - Wiesz może , która godzina ?
- Dochodzi czwarta - powiedział chowając samsunga do kieszeni bluzy .
- To co ?  Może byśmy kierowali sie w stronę domu ?
- Jak chcesz .
Szliśmy w ciszy . Słońce zachodziło od strony północnej . Luca trzymał ręke na moim ramieniu . Po 20 minutach staliśmy pod drzwiami mojego domu . Drzwi z łatwością sie otworzyły , lecz myślałam , że będzie wręcz przeciwnie . Mamo krzątała sie po kuchni i rozmawiała z kimś . Jak zwykle z Jenny . Pożegnałam sie z Lucą i kierowałam sie w strone kuchni . Zastanawiałam sie  " Gdzie Ryan ? ". Ujrzałam go na kanapie w salonie . Był ubrany w czarne rurki i niebieską koszule w krate .
- Cześć kochanie. - powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło .
- Hej .
- Co tam ?
- Mamo , ja ide na góre . Jestem strasznie zmęczona . Chodź Ryan . Doszłam do schodów i czekałam na Ryana . Po kilku sekundach wchodziliśmy do pokoju . Ryan usiadł w fioletowym fotelu , a ja wzięłam gitare do rąk .
- Będziesz grac ?
- Nie wiem .
Zaczęłam brzdąkać melodie piosenki Teenage  Dream Katy Perry . Po chwili zaczęłam śpiewać . Ryanowi sie chyba podobało , bo cały czas sie uśmiechał w moim kierunku .
- I jak ?
- Świetnie . - uśmiechnął sie uroczo , po chwili odwzajemniłam uśmiech .
 #########
 I jak ? Przepraszam że tak długo musieliście czekać ...
Czekam na komki ... Opłaca sie dalej pisać  ? ; ]

2 komentarze:

  1. Opłaca się dalej pisać !
    Myślisz , że przyjaźń damsko - męska istnieje ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że się opłaca! Co ty sobie myślisz?! Co to za pytania, czy się opłaca?! Ważne, czy Tobie się chcę i czy Ci się opłaca! Oczywiście, pisz dalej, jeśli masz na to ochotę!!! Ale jeśli potrzebujesz zdania innych, to ja mówię Ci, abyś pisała dalej <33 P.S. Wspaniały blog! Czekam na następne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń

dziękuje za chociaż jeden komentarzyk ♥ ; ]